Marcin Luter był wzorcowym katolikiem. Jako student uniwersytetu w Erfurcie nad błahe rozrywki przedkładał modlitwę i pobożne rozmyślania. Uczył się sumiennie, miał świetną pamięć, bez trudu uzyskał stopień magistra filozofii. Zgodnie z wolą ambitnego ojca kontynuował naukę na wydziale prawa. Szło mu świetnie, ale po roku zrezygnował, by… poświęcić się służbie Bogu i Kościołowi. Ku zaskoczeniu wszystkich w wieku 22 lat wstąpił do klasztoru. Wybrał zakon o surowej regule.

Augustianie powstali w 1256 r. z połączenia kilku wspólnot pustelników i zachowali wiele rygorów narzucanych sobie przez eremitów. Mieszkali w nieogrzewanych celach, których jedyne wyposażenie stanowiły siennik, koc i krzyż; wszelkie ozdoby – nawet święte obrazy – były zakazane. Drzwi cel nie miały zamków ani skobli, przez wydrążone w nich otwory o każdej porze dnia i nocy mogli zaglądać przełożeni.

Jak wszystkich mnichów obowiązywały ich śluby czystości (czyli całkowitej rezygnacji z życia seksualnego), ubóstwa i posłuszeństwa wobec przełożonych, z papieżem na czele. Augustianie przywiązywali ogromne znaczenie do pokuty. Co piątek padali krzyżem na podłogę i na pytanie prowadzącego obrzęd przełożonego: „Co wyznajecie?”, chóralnie odpowiadali: „Nasze winy”. 

Dla Lutra nie była to cotygodniowa rutyna. W odróżnieniu od wielu konfratrów wyznawanie win traktował z niezwykłą powagą; zdarzało się, że leżąc na podłodze, płakał. Już wtedy dręczyło go pytanie, czy odprawienie pokuty starczy, by zapewnić sobie zbawienie. Dochodził do wniosku, że nie, gdyż grzeszny z natury człowiek nigdy nie uwolni się od pokus i nie zdoła się im oprzeć, więc przez całe życie będzie obrażał Boga. A to grozi wiecznym potępieniem. Jego obsesją stało się poszukiwanie wyjścia z błędnego koła: grzech, spowiedź, pokuta, grzech, spowiedź…

Przełożeni docenili jego nadzwyczajną gorliwość. Już niespełna dwa lata po wstąpieniu do zakonu, w kwietniu 1507 r., otrzymał święcenia kapłańskie i został oddelegowany jako wykładowca filozofii moralnej na nowo utworzony uniwersytet w Wittenberdze. Uczył studentów, a sam kontynuował studia teologiczne. Uzyskał uprawnienia do komentowania… komentarzy do Pisma Świętego. Biblia stanowiła fundament ówczesnej nauki, ale jej wieloznaczny tekst mógł być rozmaicie rozumiany. O tym, które interpretacje są właściwe, decydował Kościół – jedne akceptował, inne odrzucał jako herezje. Komentarze za-aprobowane stawały się podstawą nauczania.

Luter wykładał komentarze XII-wiecznego teologa Piotra Lombarda. Po trzech latach nienagannej pracy przełożeni w nagrodę wysłali go do Rzymu. Miał towarzyszyć do-świadczonemu zakonnikowi udającemu się do papieża z prośbą o rozstrzygnięcie jakichś proceduralnych sporów. Ponieważ szli pieszo przez Alpy i Apeniny, traktowano to jak pielgrzymkę, za którą można otrzymać odpust. Bardzo mu na tym zależało. „Wierzyłem we wszystko” – powie po kilku latach.

NAJWAŻNIEJSZE TEZY LUTRA

  • Teza 1: Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus rzecze: „pokutujcie”, to chce, aby całe życie wiernych było nieustanną pokutą.
  • Teza 2: W żaden sposób nie można pod wyrazem „pokutujcie” rozumieć Sakramentu pokuty, to jest spowiedzi i zadośćuczynienia, które kapłan sprawuje.
  • Teza 13: Umierających śmierć zwalnia z pokuty; są oni prawnie wolni od wszystkich kościelnych ustanowień, bo umierają.
  • Teza 21: Mylą się przeto kaznodzieje odpustowi twierdząc, że przez odpust papieski człowiek staje się wolny od wszelkiej męki i zbawiony.
  • Teza 36: Każdy chrześcijanin, który za grzechy żałuje prawdziwie, ma i bez listu odpustowego zupełne odpuszczenie kary i winy.
  • Teza 43: Należy pouczać chrześcijan, że ten, kto daje ubogiemu albo wspiera potrzebującego, lepiej czyni, niż gdyby kupował odpusty.
  • Teza 45: Należy pouczyć chrześcijan, iż ten, kto widzi ubogiego i mimo to kupuje odpust, ten nie odpust papieża nabywa, ale gniew Boży ściąga na siebie.
  • Teza 82: Dlaczego papież nie uwalnia wszystkich dusz z czyśćca z przyczyny najświętszej miłości i najwyższej potrzeby dusz, co byłoby rzeczą najsprawiedliwszą, gdy tymczasem nieskończoną ilość dusz uwolnił  dla podłej monety, złożonej na budowę bazyliki – a więc rzeczy małej wagi.

ŚWIĘTY GULDEN

Wierzył i podziwiał rządy silnej ręki papieża wojownika Juliusza II, który przywrócił w mieście porządek i zorganizował sprawną machinę biurokratyczną. Przemierzając korytarze papieskich gmachów, Luter zwrócił uwagę na rzędy stołów, przy których pobierano opłaty od wiernych. Napisy podawały, gdzie i za ile można uzyskać zwolnienie ze złożonych przysiąg, legitymizację nieślubnych dzieci, dyspensę na zawarcie ślubu itp. Pobożny augustianin dziwił się, że łaski, którymi według Biblii obdarowuje człowieka wyłącznie Bóg, można sobie kupić za pieniądze. Kościół, który od takich jak on wymagał ubóstwa i pokory, wyglądał zupełnie inaczej, niż sobie dotąd wyobrażał.

„Najbardziej czczeni w Rzymie święci to święty Gulden Szczerozłoty i święty Grosz Wsrebrzebity” – głosiło popularne powiedzenie. Od rozplotkowanych duchownych Luter dowiedział się o seksualnych ekscesach poprzednich papieży. Idealista niewyścibiający dotąd nosa za klasztorne i uniwersyteckie mury przeżył szok. Nie zareagował jednak od razu, nie zwątpił we wpajane od dzieciństwa prawdy wiary. Potrzebował czasu na przemyślenie i skonfrontowanie tego, co zobaczył na papieskim dworze, z oficjalną nauką Kościoła.

TYLKO WIARA

Po powrocie do Niemiec dalej awansował, uzyskał tytuł doktora Pisma Świętego, a z nim prawo komentowania Biblii. Specjalizował się w Psalmach i Listach św. Pawła. Odbierając doktorat złożył przysięgę, że będzie „nauczał i ze wszystkich sił bronił prawd Ewangelii”. Skupił się na krytykowaniu błędów i wypaczeń kościelnych dostojników. W swoich wykładach piętnował ich chciwość, frymarczenie sakramentami itd. Skupiał się jednak na rozważaniach o grzechu i pokucie.

Odpowiedzi na dręczące go dylematy szukał w Biblii; by czytać ją w oryginale, uczył się greki i hebrajskiego. Dzięki temu odkrył, że tłumaczone jako „pokuta” greckie słowo „metanoia” nie oznacza rekompensaty za popełnione przewinienie, lecz duchową przemianę, skruchę i wynikającą z niej rady-kalną zmianę postępowania. Tej „przemiany serca” – jak pisał Luter, kładąc fundamenty pod swoją doktrynę – nie osiąga się, wykonując w ramach pokuty karę nałożoną przez spowiednika czy płacąc za odpust. Każdy musi jej dokonać sam, we własnym sumieniu. Nie wyręczy go żaden ksiądz, biskup, nawet papież. Jedyną pomocą jest Bóg, który – mimo że człowiek na to nie zasługuje – obdarza go swą łaską. Jest ona bezinteresownym darem, który otrzymuje się wyłącznie przez wiarę w Chrystusa. Pobożność, moralne życie, czynienie dobra są jej skutkiem, a nie środkami zapewniającymi zbawienie.

Trzy elementy: tylko łaska, tylko wiara, tylko Chrystus stały się filarami doktryny teologicznej Lutra.

HERETYK MIMO WOLI

Rozumowanie to nie podważało żadnego z katolickich dogmatów. Augustianin z Wittenbergi miał więc nadzieję, że jego wnioski zostaną przyjęte z uwagą i pomogą w odnowie Kościoła. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że wygłasza herezje. Patrzył jednak na świat wyłącznie przez pryzmat teologii i nie dostrzegał, jak mocno uderza w dwa inne filary, na których opierał się instytucjonalny Kościół – władzę i finanse.

Z twierdzenia o obdarowywaniu łaskami wszystkich wierzących wynikało, że zbędni są pośrednicy między człowiekiem a Bogiem. Luter nie podważał potrzeby istnienia duchownych, ale już nie jako kapłanów udzielających sakramentów i składających podczas mszy ofiarę, lecz jedynie kaznodziejów objaśniających Biblię i administratorów parafii. Odbierał im też prawo usprawiedliwiania grzesznika, gdyż o tym decydowała wyłącznie wiara i Bóg. Wypływał z tego oczywisty wniosek, że pobieranie jakichkolwiek opłat za odpusty czy dyspensy jest nadużyciem.

Krótko mówiąc, Luter chciał pozbawić papieża, biskupów i spowiedników jednego z najważniejszych narzędzi władzy, a cały instytucjonalny Kościół – dochodów. To musiało wywołać opór. Oliwy do ognia dolał papież Leon X, który chcąc przyspieszyć budowę bazyliki św. Piotra, ogłosił w 1516 r. kolejny odpust. Do inicjatywy zaraz przyłączył się arcybiskup Moguncji Albrecht – potrzebował pieniędzy na własne inwestycje i spłatę długów zaciągniętych w banku Fuggerów. Zgodnie z jego decyzją sprzedawcy odpustów mieli zarazem zbierać pieniądze na oba cele.