Jeśli wstępne analizy się potwierdzą, będzie to pierwszy bezpośredni dowód na to, że w przeszłości dochodziło do współżycia ludzi i ich poprzedników z gatunku Homo.

Badania genetyczne wskazują, że obecnie posiadamy od 1 do 4 proc. genów neandertalczyków.

Badacze, którzy opisali znalezisko, skupili się głównie na jego szczęce. W okresie, kiedy żył, Europę zamieszkiwali przedstawiciele obu gatunków. - Szczęka jest stadium pośrednim między klasycznym neandertalczykiem i człowiekiem współczesnym - mówi współautorka badań Silvana Condemi, antropolog.

Szczątki przebadano także pod kątem genetycznym. Badania pokazały, że DNA mitochondrialne pochodziło od neandertalczyka, co oznacza, że matka tego osobnika z pewnością była neandertalczykiem. Jeśli teza naukowców się potwierdzi, będzie to znaczyło, że znaleziony osobnik pochodzi ze skrzyżowania mężczyzny gatunku ludzkiego z neandertalczykiem płci żeńskiej.

W okresie, z którego pochodzą znalezione szczątki, tzn. zanim nastąpił gwałtowny wzrost populacji homo sapiens, neandertalczycy zdążyli stworzyć własną kulturę mustierską z licznymi narzędziami z krzemienia, takimi jak topory czy włócznie. Zdaniem badaczy, nawet jeżeli faktycznie dochodziło do połączeń ludzko-neandertalskich, nie wiązało się to z porzuceniem kultury stworzonej przez neandertalczyków.

Neandertalczycy i ich kultura wymarli około 35-30 tys. lat temu.

(Źródło: Discovery News)