Jedynym znanym mi ściśle monogamicznym gatunkiem jest robak płaski Diplozoon paradoxum, który pasożytuje na rybach – mówi „Focusowi” prof. David Barash z University of Washington w Seattle. „Nieprawda!” – odpowiada dr Anna Dubiec z Muzeum i  Instytutu Zoologii PAN, która część swojej pracy naukowej poświęciła wykrywaniu niewierności u ptaków. Nawet jej artykuł przeglądowy z 2009 r. zaczynał się od słów: „Do niedawna uważano ptaki za wyjątkowo wierne. Dziś wiemy, że wśród większości socjalnie monogamicznych ptaków częstym zjawiskiem są skoki w bok”. Czyż nie przypomina to do złudzenia zachowania gatunku Homo sapiens?

W związku ze zdradą 

„Główne czynniki sprzyjające monogamii to te, które sprawiają, że do opieki nad potomstwem muszą się włączać obydwoje rodzice” – wyjaśnia prof. Barash. Tych warunków z pewnością nie spełniają ssaki, bo u nich samica zapewnia pełną opiekę nad młodymi: najpierw długo jest w ciąży, a potem karmi potomstwo mlekiem. Żaden samiec nie może jej w tym zastąpić ani nawet pomóc. „To dostarcza samcom dobrego »powodu«, by zwiększać swój sukces rozrodczy poprzez dodatkowe kopulacje” – twierdzi prof. Barash. Dlatego u ssaków najbardziej popularną strategią rozrodczą stała się poligamia. Życie w stałych parach spotyka się ledwie u 5 proc. gatunków tej grupy zwierząt.

Inaczej dzieje się u większości ptaków. Ich młode wykluwają się z jaj całkowicie bezradne i rosną nadzwyczaj szybko. Przez pierwsze tygodnie życia wymagają więc intensywnej opieki – głównie dostarczania ogromnych ilości pokarmu. A do tego równie dobrze nadają się obydwoje rodzice. Często co prawda dzielą się pracą: samica zajmuje się ogrzewaniem jaj i piskląt, a samiec w tym czasie bierze na siebie „zakupy”. Nie zmienia to faktu, że angażować się muszą oboje. „Jeśli jedno z rodziców zginie, a  pisklęta są bardzo młode i łatwo wychładzają się, to tracą szanse na przeżycie. 

Jeśli są starsze, jeden rodzic co prawda poradzi sobie z ich wykarmieniem, ale ostatecznie jego potomstwo będzie w gorszej kondycji niż ptaki wychowane przez dwójkę dorosłych” – mówi dr Dubiec. 

Niewierność sięga DNA

Jeszcze w 1968 r. David Lack, wpływowy brytyjski ornitolog i ewolucjonista, pisał, że ponad 90 proc. ptaków jest ściśle monogamicznych, a kojarzenie się samicy z wieloma samcami to rzecz wśród nich niespotykana. I to właśnie przekonanie runęło jak domek z kart, gdy zastosowano analizę DNA. Wyszło wówczas na jaw, że pisklęta w jednym gnieździe mogą pochodzić nawet od kilku ojców. „Nigdy nie podejrzewano, że do zdrad dochodzi aż na taką skalę!” – komentuje dr Dubiec.

Najbardziej niewierne okazały się drobne ptaki wróblowe. U pospolitej w naszym kraju sikory modrej co dziesiąte pisklę pochodzi ze zdrady, u sikory sosnówki – co czwarte, u jaskółki dymówki – co trzecie, a u potrzosa – nawet co drugie. „Drobne ptaki wróblowe żyją krótko, często przystępując do rozrodu tylko w jednym sezonie lęgowym. Ponieważ ich sukces rozrodczy jest zwykle tym mniejszy, im później złożą jaja, samice spieszą się, by znaleźć partnera zgodnie z zasadą: »Dobry samiec jest lepszy niż zły, ale jakikolwiek samiec jest lepszy niż żaden«” – wyjaśnia dr Dubiec. Potem zaś – nie do końca zadowolone ze swego wyboru – często decydują się na skok w bok, dzięki czemu mają szansę, by poprawić jakość genetyczną choć części potomstwa. Samce z kolei nie gardzą okazjami do zdrady, bo dzięki temu mogą mieć więcej dzieci bez konieczności opiekowania się nimi. 70% piskląt chwostki szafirowej (Malurus cyaneus) ma innego ojca niż „oficjalny”, a zdarza się, że i żadne z wychowywanych przez samca dzieci nie jest biologicznie jego.

Wierny, bo wybredny

„Wśród ptaków o monogamicznym systemie kojarzenia prawdziwą monogamię spotyka się tylko u 23 proc. gatunków. Ale się spotyka!” – mówi dr Dubiec. „Cechy wspólne ptaków, które pozostają całkowicie wierne, to bardzo duży udział samca w opiece nad potomstwem, wieloletni związek tej samej samicy i  samca, długowieczność oraz przystępowanie po raz pierwszy do rozrodu często dopiero w wieku kilku lat. Ptaki te mają więc czas, by wybrać partnera, który im pasuje” – tłumaczy badaczka. Za wzór monogamii można postawić duże ptaki morskie: bernikle białolice (Branta leucopsis) czy oceanniki żółtopłetwe (Oceanites oceanicus).

Trudniej wyjaśnić monogamię u nielicznych ssaków, które decydują się na życie w stałym związku. Prof. David Barash podaje przykład bobra. „Samiec i samica pracują tam razem nad budową tamy i zbiornika wodnego” – mówi. Zespół pod kierunkiem dr Caroli Borries ze Stony Brook University w  USA badał z  kolei związki gibonów białorękich (Hylobates lar), którym zdarza się tworzenie monogamicznych par. Naukowcy dostrzegli, że tam, gdzie ojciec pozostawał w stałym związku z matką jego dzieci, mniej potomstwa ginęło. Więcej małych gibonów traciło życie, gdy samica żyła z kilkoma samcami, a najwięcej wówczas, kiedy po poczęciu pojawiał się nowy partner. Naukowcy podejrzewają, że młode ginęły w wyniku dzieciobójstwa. Z  rzadka obserwowano je u różnych gatunków gibonów. Widziano raz, jak jeden samiec złapał niemowlę, ugryzł je i zrzucił na ziemię. Tego samego dnia zmarło z powodu ran. W innym wypadku trzymany w niewoli gibon zabił i częściowo zjadł malucha. Jeśli więc samiec chce, by jego geny przetrwały, musi stale pilnować swojej partnerki i  ich wspólnych dzieci.