Zdarza ci się czasem czytać artykuły o miliarderach, którzy nie skończyli jeszcze studiów, albo listy ludzi, którzy przed trzydziestką osiągnęli taki sukces, że mogliby spokojnie zasiąść na leżaku z drinkiem w ręku? Zamiast czystego podziwu czujesz wtedy lekki niepokój? Bo wstyd się przyznać, ale porównujesz się z młodymi zdolnymi i zastanawiasz się, co ty takiego zrobiłeś i czy nie masz już zbyt wielu lat, żeby dosięgnąć im chociaż do pięt. Albo czemu nie masz w sobie tyle pasji, co twój kolega ze studiów, który otwiera kolejny biznes, podczas gdy ty ciągle nie wiesz, co chcesz w życiu robić? Ile brakuje ci do koleżanki z pracy, która już pięć lat temu wiedziała, że chce zostać dyrektorem i tak pokierowała karierą, że właśnie dostaje awans? I czy jeśli powiesz swoim znajomym o tym, że marzysz o zmianie, to zwyczajnie cię nie wyśmieją i nie uznają, że na realizację twoich pomysłów już za późno?

Zanim się rozpędzisz, zatrzymaj się w tej chwili i pozwól się zabrać na wycieczkę do Doliny Krzemowej. Poznaj Barbarę Beskind, sławę Kalifornii i idolkę amerykańskich startupowców. Barbara swoją wymarzoną pracę dostała w wieku 90 lat. Mówi, że czekała na nią, odkąd była nastolatką, ale dopiero ostatnio rozwinęła skrzydła. I to jak! Zaczęło się od tego, że w telewizji usłyszała szefa firmy projektowej IDEO, który opowiadał o nowych technologiach dla starszych ludzi. „Muszę go poznać!” – powiedziała do koleżanki, z którą oglądała program. Po czym napisała CV, wydrukowała i wysłała je do IDEO. Dziś pracuje tam jako konsultant z młodszymi od siebie inżynierami i grafikami. W firmie jest tak popularna, że gdy pojawia się w holu, recepcjonistka wysyła wszystkim pracownikom maila o treści: „Właśnie przyszła”. „Jestem żywym dowodem na to, że nigdy na nic nie jest za późno” – mówi Beskind.

Takich jak Beskind Amerykanie nazywają „late bloomerami”. Late bloomerzy zakwitają później niż inni. „Ale mimo że mogliby po prostu powiedzieć, że są już na coś za starzy, działają. I przy tym rozkwitają” – mówi dr Scott Kaufman, psycholog z University of Pensylvania, który pomaga ludziom odkryć ich talenty na każdym etapie życia. Oczywiście nikogo nie namawia, aby czekał z realizowaniem pasji do emerytury, ale twierdzi, że jeśli ktoś czuje się late bloomerem, to żyje w najlepszym dla siebie czasie. „Powoli zaczynamy doceniać ich potencjał, a niektórzy twierdzą, że jeszcze nigdy nie było tak dobrych warunków do dorastania na coś w swoim czasie” – mówi Kaufman.

 

Młody geniusz i starszy mistrz

 

W naszej kulturze zachwycającej się nastoletnimi sławami i młokosami, którzy ledwo skończyli liceum, a już mają miliardy na koncie, czasem ciężko nie czuć się late bloomerem. Szczególnie kiedy Mark Zuckerberg – który sam założył Facebooka, gdy miał 19 lat – mówi, że nie zatrudnia starszych ludzi, bo są głupsi. Każdy, kto ma więcej niż dwadzieścia lat, powinien po takim komentarzu załamać ręce. Jeśli masz powyżej trzydziestki, to grozi ci niemal depresja. Na przykład po przeczytaniu kolejnego artykułu o Amal Clooney, żonie hollywoodzkiego aktora, która w wieku 38 lat uważana jest za najlepszego na świecie specjalistę od praw człowieka i pracuje głównie z przywódcami państw. Ale przyjrzyjmy się temu trochę dokładniej.

David Galenson, profesor ekonomii kultury z Uniwersytetu w Chicago, nie wierzył w to, że tylko młodzi ludzie w przypływie geniuszu mogą stworzyć coś dobrego i odnieść wielki sukces. Postanowił to policzyć. Zaczął od siedmiu najważniejszych amerykańskich antologii poezji i jedenastu wierszy uważanych za amerykański kanon. Kiedy napisali je ich autorzy?

Czterdzieści procent wierszy w antologiach powstało, gdy autorzy mieli po pięćdziesiątce. Naukowiec przyjrzał się też malarzom. Co prawda Pablo Picasso wiele ze swoich obrazów, które dziś rozchodzą się na aukcjach, stworzył, gdy miał około 26 lat, ale Galenson zauważył, że jest też druga i to całkiem spora grupa artystów, których nazwał „starszymi mistrzami”. Należy do niej Cezanne, który swoje najlepsze (i dziś najdroższe) dzieła malował, gdy miał 67 lat. „Po prostu potrzebował dłuższej rozgrzewki” – mówi Galenson.

W świecie wielkich korporacji i szybko rosnących startupów wbrew pozorom jest podobnie. Krisztina Holly, ekonomistka z University of Southern California i felietonistka amerykańskiego magazynu „Forbes”, przebadała pięciuset założycieli najszybciej rosnących firm. „Wbrew stereotypom nie królowały wśród nich dwudziestolatki” – mówi Holly. Typowy twórca startupu, który odniósł sukces, miał powyżej 35 lat. Tak jak Reid Hoffman, który założył portal LinkedIn, gdy miał 36 lat. Ale lista Holly nie kończy się na czterdziestce. Workday, największa amerykańska firma internetowa obsługująca działy HR, została założona przez duet: 52l-atka i 64-latka. To dzięki ich pracy Workday wyceniany jest dziś na ponad 10 miliardów dolarów.

Zalety późnego startu

1. Potrafisz dostrzec ukryty potencjał innych ludzi

Sam odkryłeś go w sobie, więc masz lepszego nosa do wyczuwania go u współpracowników i znajomych. Prywatnie i zawodowo.

2. Doceniasz sukcesy  bardziej niż inni

Być może wspięcie się tam, gdzie teraz jesteś, zajęło ci więcej niż innym, ale zapewne cieszysz się z tego o wiele bardziej. Ludzie, którym wszystko przychodzi łatwo, często nie potrafią się cieszyć z osiągnięć.

3. Naciski społeczne?  To nie dla ciebie

Gdy miałeś dwadzieścia lat, nie uganiałeś się za praktyką w słynnej korporacji, a w wieku trzydziestu lat nie brałeś kredytu na mieszkanie i nie martwiłeś się, czy powinieneś już mieć dwójkę dzieci w domu z ogródkiem. Za coś wziąłeś się później? OK. Ale dzięki temu unikasz niepotrzebnych stresów i presji.

4. Nie oceniasz ludzi po pozorach

Bo wiesz, że za każdym stoi inna historia, czasem bardzo ciekawa. Tak jak za tobą. Twoje CV być może nie wygląda jak wzór ścieżki kariery w jednej firmie od stażysty po menedżera, ale za to często czyta się je jak dobrą powieść.

5. Nie odbija ci woda sodowa

Ciężko pracowałeś na to, co wreszcie osiągnąłeś albo odważyłeś się. I pamiętasz, gdzie zaczynałeś.

6. Nie osiadasz na laurach

Bo pamiętasz, ile pracy kosztował cię sukces. Wiesz, że nie możesz odpuścić, bo i sukces cię wtedy opuści.

7. Znasz swoje słabe strony  i wiesz, jak sobie z nimi radzić.