Eksplozja jest najczęściej dowodem na to, że zmarła masywna gwiazda, a często również dowodem narodzin czarnej dziury. Ten wybuch opowiedział nam o jednym z pierwszych takich wydarzeń w Kosmosie - mówi Derek Fox z Pennsylvania State University. Rozbłyski promieniowania gamma to najjaśniejsze wybuchy we Wszechświecie. Do większości z nich dochodzi wówczas, gdy zapasy paliwa w jądrze gwiazdy ulegają wyczerpaniu - powstaje wówczas albo gwiazda neutronowa, albo czarna dziura.

W trakcie tego procesu gazy z powierzchni gwiazdy gwałtownie strzelają w otaczającą gwiazdę przestrzeń — przyczyna tego zjawiska dla astronomów nie jest na razie jasna. W wyniku tego gazy otaczające gwiazdę ulegają silnemu nagrzaniu i świecą w prawie całym zakresie długości fal. Brak światła widzialnego zasugerował, że do rozbłysku doszło w olbrzymiej odległości od Ziemi. Pokonując określoną odległość we Wszechświecie, długość fali światła przesuwa się bowiem w stronę zakresu podczerwieni, a więc promieniowanie ultrafioletowe powinno być przesunięte ku zakresowi widzialnemu. W czasach „młodości” Wszechświata promieniowanie ultrafioletowe pochłaniał jednak obfity wówczas wodór. Edo Berger z Harvard University podkreśla, że gdyby wtedy udało się spojrzeć wystarczająco daleko, nie zobaczyłoby się światła widzialnego. Prawdopodobnie to właśnie było przyczyną tego, że naukowcy zobaczyli wybuch jedynie w zakresie podczerwieni.  

Badacze szybko doszli do wniosku, że  obiekt obserwacji jest oddalony o ponad 13 mld lat świetlnych od Ziemi. Grupa astrofizyków pracujących z teleskopem Galileo ustaliła, że wielkość tzw. przesunięcia ku czerwieni tego rozbłysku wynosi 8,2, a więc śmierć gwiazdy miała miejsce 13 mld 35 mln lat świetlnych od Ziemi. Dotychczas najdalej zaobserwowaną eksplozją był rozbłysk, do którego doszło we wrześniu roku 2008: przesunięcie ku czerwieni wyniosło w jej przypadku 6,7, a więc miała ona miejsce o 190 mln lat świetlnych bliżej, niż zaobserwowana ostatnio. JSL

źródło: www.nasa.gov