Śmigłowce wciąż są dość popularne jako biznesowy środek transportu. Jednak w miarę upływu czasu prędkość maksymalna, jaką osiągają, staje się coraz wyraźniej zbyt mała, aby mogły konkurować z samolotami. Zabierający 12 ludzi helikopter S-76 rozwija prędkość 286 km/h. Ale jedenastomiejscowy samolot Beechcraft KingAir 350 leci z prędkością 563 km/h. Przewaga zwykłego śmigłowego samolotu nad helikopterem staje się oczywista na dłuższym dystansie. Jednak śmigłowce wciąż mają atut - to poziomy wirnik, który pozwala im na pionowe lądowanie i dotarcie praktycznie w każde miejsce. Tego, co potrafią helikoptery, samoloty nigdy nie będą umieć. Dlatego koncern Sikorsky uznał, że lepiej nauczyć helikoptery szybciej latać. Projekt szybkiego helikoptera X2 powstał trzy lata temu w finansowanej przez niego firmie United Technologies Corp. Dziś lata już jeden testowy egzemplarz. Z ogona zdjęto śmigiełko kierunkowe. Zamiast niego utrzymaniem maszyny we właściwej pozycji zajmuje się podwójny, przeciwstawny główny wirnik. Miejsce na ogonie wykorzystano do umocowania śmigła - niemal identycznego, jak w samolotach - które kręcąc się powoduje, że śmigłowiec zaczyna przyspieszać. To coś nowego. W innych helikopterach stosowano na przykład ruchome silniki, jak w helikopterze Bell Augusta 609 Tiltrotor. Śmigłowiec startuje, a dwa wirniki kręcą się poziomo. Gdy maszyna nabierze wysokości oba śmigła przechylają się do przodu i helikopter zaczyna lecieć jak duży dwusilnikowy samolot. Jak na razie dla nowej maszyny Sikorsky X2 przewidziano prędkość przelotową 463 kilometrów na godzinę. Przykładowy lot z Bridgeport w stanie Connecticut (USA) na lotnisko JFK w Nowym Jorku skróciłby się z 40 do 25 minut. Testy nowej maszyny trwają. h.k.