Helicodiceros muscivorus, który rośnie na Korsyce, zadziwia naukowców. „Jego kwiat pachnie jak południowy koniec konia, który zmierzał na północ” – żartuje prof. Roger Seymour z australijskiego University of Adelaide. Jest zoologiem, a rośliny, które bada – takie jak Helicodiceros – przypominają zwierzęta nie tylko zapachem. Potrafią bowiem produkować ciepło.

Większość przedstawicieli roślin ma temperaturę otoczenia. Ich wolny metabolizm nie pozwala na ogrzewanie tkanek. Ale z tej reguły wyłamuje się kilkaset  gatunków. W tej grupie wyjątkowe właściwości ma właśnie cuchnący Helicodiceros. Jego czerwone kwiaty wytwarzają więcej ciepła niż jakakolwiek poznana do tej pory roślina. Szybciej ogrzewają się tylko mięśnie niektórych owadów podczas lotu i tzw. brązowa tkanka tłuszczowa występująca u gryzoni. Komórki kwiatu uzyskują energię ze spalania węglowodanów, a energia ta zamieniana jest w ciepło.

Cuchnące więzienie

Pierwsze opisy „ciepłokrwistych” roślin pochodzą sprzed 200 lat, ale naukowcy nadal badają to zjawisko. Zdolności do podgrzewania tkanek mają tylko kwiaty, czyli organy służące do rozmnażania. I nie jest to przypadek.

Nad świeżo rozwiniętymi kwiatami Helicodiceros muscivorus unosi się rój much. Wśród lotnych substancji wydzielanych przez roślinę znajdują się m.in. organiczne związki siarki, zapachem do złudzenia przypominające fetor zdechłej mewy. Receptory chemiczne na czułkach muchy nie są w stanie ich rozróżnić, owad jest więc przekonany, że ląduje na padlinie, która da pożywienie jego larwom.

W wyższej temperaturze – a w przypadku H. muscivorus osiąga ona ok. 30 st. Celsjusza – zapach intensywniej się rozchodzi w otoczeniu i przyciąga więcej much. Grzejnikiem jest tu kolba otoczona kolorową pochwą. Wiele much schodzi do mocno zwężonej nasady pochwy, która skrywa męskie i żeńskie kwiaty. Owady, które tu dotarły, nie mogą wyjść, ponieważ drogę powrotną odcinają im specjalne wyrostki.

W czasie pierwszego dnia kwitnienia tylko żeńskie kwiaty są dojrzałe. Gramoląc się i próbując uciec z pułapki, muchy zapylają je pyłkiem, który przypadkowo przyniosły z innych okazów tej rośliny. Drugiego dnia kwitnienia dojrzewa męska część kwiatostanu. Dopiero teraz blokada z wyrostków więdnie, więc muchy obsypane świeżym pyłkiem mogą polecieć dalej. Odwiedzają kolejną roślinę, gdzie dają się nabrać na tę samą sztuczkę.

Pszenica bez ogrzewania

Czy rośliny uprawne można nauczyć wytwarzania ciepła? Odporność na przymrozki byłaby bardzo pożądana w chłodnych rejonach świata. Nie jest to jednak takie proste. Roślina musi najpierw wyprodukować dużo paliwa, a także znaleźć sposób na zatrzymanie ciepła. Choć większość gatunków ma geny pozwalające na wytwarzanie ciepła, pozostają one nieaktywne. Kwiaty sagowców czy filodendronu są wystarczająco duże, by się nagrzać. Łatwiej zatrzymują ciepło, ponieważ im większy jest organizm, tym wolniej stygnie. Mają też duży zapas skrobi, cukrów i tłuszczów. Mogą je zatem rozrzutnie zużywać przez kilka godzin w ciągu doby. Kwiaty roślin uprawnych są niewielkie, więc zamiast się nagrzewać, szybko oddawałyby energię otoczeniu.