Trujące opary

Intensywny, odpychający odór unosi się także nad kwitnącymi zaroślami australijskiego sagowca z gatunku Macrozamia lucida. Przypomina on nieco palmę, a jego kwiaty są podobne do szyszek jodły. Kwiaty męskie pojawiają się na innych roślinach niż żeńskie i potrafią podnieść swoją temperaturę do 38 st. C – o cztery stopnie powyżej temperatury powietrza.

Ogrzewanie włącza się o godz. 11 i wyłącza o godz. 15, jak w zegarku.

Sagowiec nie zdaje się na ślepy los przy zapylaniu swoich kwiatów, które pojawiają się raz na rok lub raz na kilka lat. Angażuje do tego wciornastki – niewielkie owady, których zachowaniem sprytnie manipuluje. Są one amatorami pyłku sagowca, po który wciskają się między łuski kwiatów. Ale przytulny, ciepły karmnik szybko staje się dla nich śmiertelnie niebezpieczną pułapką. Im szyszka bardziej się nagrzewa, tym intensywniej wydziela silnie pachnący beta-mircen (olejek eteryczny z grupy terpenów), który w dużym stężeniu jest zabójczy dla wciornastków. Utytłane w pyłku owady uciekają, ratując się przed zagazowaniem.

Po godz. 15 szyszka stygnie, zapach słabnie, a wciornastki wracają, gdyż beta-mircen w małych ilościach je wabi, a nie jest szkodliwy. Niektóre owady w poszukiwaniu smacznego pyłku trafiają do delikatnie pachnących tym samym chemicznym wabikiem kwiatów żeńskich i zapylają je. I tak dzień po dniu przez dwa tygodnie.

Sztuczka z podnoszeniem temperatury jest dziś rzadka. Wszystkie rośliny kwiatowe wytwarzające ciepło to ewolucyjnie stare gatunki – uważa prof. Leonard Thien z Tulane University w Nowym Orleanie. Sagowce pojawiły się w okresie permu ponad 250 mln lat temu. Główna korzyść to wspomaganie zapylania – wraz z ciepłem dalej rozchodzi się zapach wabiący owady. Niewykluczone też, że dzięki podwyższonej temperaturze roślina taka jak Helicodiceros bardziej przypomina zdechłe zwierzę. Procesy gnilne powodują wzrost temperatury, która może przyciągać muchy.

Ciepło i przytulnie

Inną strategię przyjął brazylijski filodendron z gatunku Philodendron selloum. Ma białe okazałe kwiaty, długie na 30 cm i wyraźnie ciepłe w dotyku. Termometr włożony do ich wnętrza wskazuje nawet 36 st. C. Oprócz systemu ogrzewania roślina ta ma także sprawny termostat. Dzięki niemu temperatura kwiatów jest wyrównana przez dwie noce bez względu na warunki otoczenia. Po szczegółowych badaniach okazało się, że utrzymuje się ona w granicach 30–36 st. C, nawet jeśli podczas eksperymentów w laboratorium schłodzono powietrze do 4 st. C.

Badając tę roślinę prof. Seymour odkrył, że zapylają ją głównie duże chrząszcze. Owady te pozostają w ciepłym wnętrzu kwiatu przez całą dobę. Pożywiają się bogatymi w skrobię częściami kwiatostanu i kopulują. Muszą dużo jeść, bo szybko tracą ciepło. Gdyby nie komfortowe warunki, jakie mają w podgrzewanych kwiatach filodendronu, musiałyby zużywać nawet do  75 proc. energii więcej.

Ciepłe kwiaty ma także wodny gatunek – lotos orzechodajny (Nelumbo nucifera). Prof. Seymour odkrył, że i ta roślina podczas kwitnienia utrzymuje temperaturę między 30 a 36 st. C, podczas gdy temperatura powietrza waha się w granicach 10–45 st. C. U lotosu grzejnikiem jest duże dno kwiatowe. Kwitnienie trwa cztery dni. Płatki są ruchome – w nocy składają się, tworząc szczelny pąk. To idealne ciepłe schronienie dla zapylających je chrząszczy.