Airbus świętuje swój kolejny sukces. Po superjumbo A380, teraz w powietrze wzbił się w dziewiczy rejs kolejny flagowy produkt tej europejskiej firmy. Airbus A400M to maszyna zaprojektowana dla wojska, która w przyszłości ma zastąpić inną, legendarną już konstrukcję samolot transportowy C-130 Hercules produkcji amerykańskiej korporacji Lockheed Martin. Będzie także konkurencją dla innej wojskowej maszyny - C-160 Transall, którą produkował koncern Transporter Allianz, a która została już wycofana. Maszyna wyposażona jest w cztery potężne silniki turbośmigłowe EuroProp TP400 o mocy 11 tysięcy koni mechanicznych każdy, ma zasięg maksymalny 7000 kilometrów i może zabrać na pokład 35 ton ładunku. Dziewiczy lot odbył się w Hiszpanii 11 grudnia, a lądowaniu w Sewilli przyglądał się król Juan Carlos oraz cały zespół pracujący przy konstrukcji maszyny. - To był fantastyczny lot - powiedział pilot testowy Edward Strongman. Airbus Military trochę spóźnił się z realizacją projektu, ale ma o co walczyć, bo maszynę zamówiły już Belgia, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Luksemburg, Hiszpania i Turcja. Chcą ją kupić także Chile I Malezja. Na początek ma zostać zbudowanych 187 takich maszyn. W środku moga się zmieścić dwa helikoptery Apacze AH-64, ciężarówka z naczepą I standardowym 20-stopowym kontenerem, dwa opancerzone pojazdy Stryker ICV, trzy gąsienicowe pojazdy opancerzone M113 albo trzy Land Rovery Defender 110 z przyczepami. Samolot ma lata na wysokości przelotowej 11 tysięcy metrów I może lądować nawet na nieprzygotowanych polowych lądowiskach. h.k.