Zofia Rokita:Słowo „kryzys” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Budzi niepokój, a nawet lęk. Takie emocje nie sprzyjają rozwojowi. Czy można sobie z nimi jakoś poradzić?

Mariusz Kępka, coach: Z moich doświadczeń wynika, że słowo „kryzys” wywołuje różne reakcje – jedni odczuwają lęk i są pełni obaw, innych mobilizuje i zapala do działania. Są i tacy, którzy na początku próbują walczyć, zakrzyczeć kryzys wzmożoną aktywnością, a dopiero gdy im się to nie udaje, rodzi się w nich niepokój. Wielokrotnie zastanawiałem się, co powoduje, że w określonej sytuacji odczuwam akurat to, a nie odczuwam czegoś innego. Dlaczego na to samo ludzie reagują tak różnie?

I do jakich wniosków pan doszedł?

Że decydują o tym przede wszystkim emocje. One są odpowiedzią organizmu na to, co myślimy o danej sytuacji. Najpierw sami nadajemy jej znaczenie, tworzymy w głowie jej obraz. Organizm reaguje na ten obraz i wzbudza odpowiednią do niego emocję – hamującą lub napędzającą. I my wiemy, kiedy odczuwamy strach, niepokój, a co budzi w nas zadowolenie, dodaje energii, popycha do aktywności. Emocje wpływają na nasze zachowania i działania, na relacje z innymi ludźmi, a to warunkuje efekt, jaki dają.

Np. w układzie sprzedawca – kupujący najpierw budujemy relacje, a dopiero potem robimy interesy. W pierwszej kolejności klient kupuje nas, a nie to, co mamy do sprzedania. Jeśli przyjdę na spotkanie z myślą, że i tak nic z tego nie wyjdzie, zaprogramuję się na niepowodzenie, to moje ciało, cały „ja” będę zmierzać do tego, by nie wyszło. Taką postawą nie wzbudzę zaufania klienta, nie zdobędę jego przychylności, a to może się przełożyć na jego brak zainteresowania produktem, który chcę mu sprzedać. Musimy więc zadbać o to, by wzbudzać w sobie emocje, które nas napędzają. Ale najpierw trzeba się przyznać, że się je ma, uświadomić je sobie, nazwać, a potem w sposób świadomy je kształtować i nimi zarządzać.

Łatwo powiedzieć. Da się to w ogóle zrobić?

- Zacznijmy od tego, co rodzi się pierwsze: myśl czy emocja? Ludzki mózg składa się – w wielkim uproszczeniu – z trzech warstw: pierwotnej, pośredniej i zewnętrznej. W części pierwotnej rodzą się reakcje automatyczne, niekontrolowane przez nas, wzbudzone niespodziewaną sytuacją. Przypuśćmy, że pracuje pani nad czymś w wielkim skupieniu i nagle wpada ktoś do pokoju i chce, żeby pani zrobiła coś dla niego bardzo szybko. Nie może pani odmówić, bo to ważna osoba. Całe pani skupienie w jednej chwili rozprasza się, a misterny plan działania się wali. Wtedy właśnie włącza się mechanizm pod nazwą „zagrożenie”, a pani na tę sytuację reaguje poirytowaniem, zdenerwowaniem, może nawet staje się dla tej osoby niemiła. Za taką reakcję odpowiada część mózgu nazywana ciałem migdałowatym – uruchamia reakcje obronne, takie jak ucieczka, walka albo znieruchomienie.

Inna struktura mózgu, hipokamp, zapamiętuje ten schemat. Dlatego później, gdy zaistnieje podobna sytuacja, zareaguje pani w ten sam sposób, wzbudzi w sobie te same emocje. Z takim mechanizmem mamy też do czynienia w przypadku traumy. Wtedy emocja pojawia się pierwsza, przed myślą, a reakcja jest poza naszą racjonalną kontrolą.

Natomiast wszystkimi emocjami, które wynikają z naszych myśli (kiedy myśl jest pierwsza), możemy zarządzać. Chodzi o zarządzanie obrazami w głowie. Jeśli będę myśleć, że kryzys to zagrożenie, strata, obniżenie dochodów, trudności, gorsze warunki, to wzbudzę w sobie emocje zgodne z tym obrazem, czyli hamujące. A jeśli do jakiegoś zadania, które mam wykonać, uruchomię zaangażowanie, ciekawość, otworzę się na nie – to znajdę się pod wpływem emocji napędzających. Dla mózgu nie jest istotne to, skąd pochodzi obraz, który pojawia się w głowie, ale właśnie ten obraz wywołuje odpowiednie emocje. Opracowana przeze mnie metoda Legalnego Dopingu Emocjonalnego (LDE) skupia się na twierdzeniu: „Nie możesz zmienić świata, który jest projekcją, ale możesz zmienić umysł, który jest projektorem”.