Fipronil to środek do zwalczania kleszczy, wesz i pcheł u kotów i psów. Nie wolno go używać w pobliżu zwierząt hodowlanych, na przykład kurczaków, natomiast w niektórych krajach Europy dopuszczony jest on jako element substancji chroniących rośliny. W Holandii, którą wraz z Belgią i Niemcami najsilniej dotknął problem skażonych jaj, fipronil można znaleźć w jednym z popularnych środków do ochrony nasion przed owadami oraz na wyposażeniu firm z sektora dezynsekcji.

Niebezpieczne efekty zetknięcia człowieka z fipronilem opisało między innymi WHO (World Health Organisation) na podstawie przeprowadzonych testów. Substancja może uszkodzić wątrobę, nerki oraz tarczycę, jest szczególnie niebezpieczna dla dzieci oraz kobiet w ciąży. Do tej pory zanotowano niewiele przypadków zatrucia fipronilem. Efekty to między innymi nudności, biegunka, bóle, kłopoty z równowagą, a nawet możliwość wystąpienia ataków epileptycznych. 

Nie ma powodów do paniki

Obecnie trwa wykrywanie i wycofywanie z rynków w całej Europie niebezpiecznych partii jaj. Zamknięto także kilkadziesiąt ferm na terenie Holandii. 

Biuro polskiego Generalnego Inspektora Sanitarnego w oficjalnym komunikacie uspokaja: "Z otrzymanych dotychczas wyników kontroli wynika, że jaja zostały zablokowane w obrocie i nie będą użyte do dalszego przetwórstwa."

Według inspektorów w Polsce został zatrzymany transport 40 tysięcy jaj, które mogły być skażone fipronilem. Dla porównania tylko w Wielkiej Brytanii wycofano z rynku 700 tysięcy jaj. 

W 2013 roku Komisja Europejska zabroniła korzystania z tego pestycydu. Znalazł się on na liście 7 najbardziej niebezpiecznych substancji zagrażających pszczołom, opracowanej przez Greenpeace. Jednak już dwa lata później pojawiły się badania broniące substancji, a w 2015 w Wielkiej Brytanii wydano się moratorium pozwalające na kontrolowane jego użycie.

Źródło: GIS, RIVM