Maria Cerutto, urolog z włoskiego uniwersytetu w Weronie, przeprowadziła badania, które dowodzą, że chodzenie w szpilkach poprawia umięśnienie miednicy, a przez to korzystnie wpływa na doznania erotyczne. Dr Cerutto przebadała ponad 60 kobiet w wieku poniżej 50 lat, u których sprawdziła aktywność elektryczną mięśni Kegla (zwanych też mięśniami przyjemności). U kobiet, których stopa jest zwykle ustawiona pod kątem 15 stopni w stosunku do podłoża, czyli w butach na 5–7-centymetrowym obcasie, ich aktywność jest mniejsza o 15 proc. To oznacza, że są bardziej rozluźnione, ale jednocześnie zdolność kurczenia się jest większa, co przekłada się na pobudzenie seksualne i intensywność orgazmu. A i partner na tym korzysta, bo napinanie i rozluźnianie mięśni Kegla w trakcie stosunku to dla niego silna stymulacja. To tłumaczyłoby męskie uwielbienie dla szpilek. Z wiekiem mięśnie miednicy wiotczeją, tak jak po ciąży i porodzie. Odpowiednie ćwiczenia gimnastyczne mogą co prawda przywrócić ich sprawność, ale dr Cerutto twierdzi, że tak samo działa chodzenie na szpilkach. Byle nie za wysokich. Ortopedzi są jednak nieugięci – wciąż przestrzegają przed butami na wysokich obcasach. Twierdzą, że obciążają one kolana i kości śródstopia, biodra ustawiają zaś w nienaturalnej pozycji, co często skutkuje problemami z kręgosłupem. Dokuczliwe odciski na stopach to też ich wina. Decyzja jest więc trudna i do rozważenia indywidualnie.