Celem inwigilacji miało być co najmniej 10 tysięcy Niemców, najprawdopodobniej po to by zrekrutować ich jako informatorów. BfV ujawniło kilka spośród fałszywych profili, które miały służyć hakerom.

To zakrojona na szeroką skalę próba infiltracji naszych samorządów, ministerstw i agencji rządowych – mówi Hans-Goerg Maassen, dyrektor BfV.

Do tej pory z ataków w social media znani byli przede wszystkim hakerzy rosyjscy. Chiny odrzucały do tej pory wszystkie oskarżenia o cyberszpiegostwo, do ostatnich ze strony Niemiec jeszcze się nie odniosły.

Osiem upublicznionych przez BfV chińskich profili szpiegowskich promowało młodych chińskich profesjonalistów, którzy nie istnieli w świecie realnym: członkowie think tanków, eksperci HR, doradcy.

Niemiecki wywiad wyraził obawy, że chińscy szpiedzy w ten sposób chcą zarzucać sieć na niemieckich polityków.

W zeszłym roku BfV informował o wzmożonych atakach i przypadkach cyberszpiegostwa w tym próby wywierania wpływu na wrześniowe wybory parlamentarne. Co ciekawe, główną aktywność według wywiadu, wykazywała wtedy grupa hakerów nazywana “Fancy Bear” lub APT28 – uznawana za działającą pod kontrolą rosyjskiego rządu.

Źródło: BBC