Formalnie rzecz biorąc, Nismo to firma należąca do Nissana. Jej podstawowym celem jest  dopieszczanie seryjnych aut tego koncernu, żeby nadać im sportowy charakter – tych całkiem seryjnych, i tych wyczynowych. W praktyce logo Nismo na samochodzie oznacza „jestem zupełnie inny, niż podejrzewasz”.

W roku 1964 kilku pasjonatów postanowiło zamontować potężny silnik w nadwoziu całkiem zwyczajnego sedana. Jaki był efekt przeróbek? Samochód Nissan Skyline 2000GT (S54) trafił na tor. W pierwszym wyścigu szaloną wyczynówkę pokonało tylko Porsche 904! Na tym na szczęście historia się nie skończyła. Powstało wiele następnych odmian Skyline'ów, a w roku 1984 Nissan postanowił otworzyć własny dział projektowy i stworzył (z mechaników i inżynierów pasjonatów) właśnie Nismo. Od tamtego czasu Nismo to synonim prędkości i doskonałych przyspieszeń oraz oczywiste skojarzenie z pasją, bo te samochody zwykli ludzie budują przede wszystkim dla zwykłych kierowców. Chcesz poczuć się jak kierowca wyścigowy? Nismo jest dla ciebie i teraz także w Europie! Rano takim autem pojedziesz do pracy, a wieczorem, po zdjęciu garnituru, możesz wyruszyć na tor. Na początek do wyboru są 200-konne Juke Nismo (cena od 103 tys. zł) i 344-konny 370Z Nismo (229 tys. zł).

Warto dodać jeszcze kilka słów o GT Academy, czyli wirtualnej „kuźni talentów”. Gdzie szukać doskonałych kierowców? Spece z Nismo i Nissana podeszli do tej kwestii absolutnie nietypowo. Okazuje się, że potencjalnych zawodników można wyłuskać spośród tłumu... komputerowych graczy. Przed kilkoma laty zorganizowano zawody dla fanów gry GranTurismo i PlayStation. Blisko milion graczy przez 8 tygodni szalał na konsolach wirtualnymi Nissanami Nismo, żeby wywalczyć (prawdziwą i poważną) posadę w oficjalnym teamie Nissana. „GT Academy” to przepustka do kariery, o czym przekonali się już Lucas Ordoñez i Jordan Tresson – obydwaj maniacy gier wzięli udział w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w prototypach z silnikami Nissana.