Noam Chomsky przyznaje, że od dziecka miał naturę rewolucjonisty i nigdy nie przestał nim być (dziś ma 86 lat). Gdy po sprowokowanym przez bankierów i finansistów kryzysie oburzeni Amerykanie wyszli na ulice pod hasłem: „Okupuj Wall Street”, stanął w pierwszym szeregu protestujących. Nikogo tym nie zdziwił. Bo dla radykalnej lewicy i alterglobalistów od dawna jest guru, dla prawicy zaś złowrogą kreaturą podważającą święte zasady demokracji i wolnego rynku. Aż trudno uwierzyć, że pół wieku temu zgodnie obsypywano go laurami jako genialnego uczonego.

Lingwistyka to nauka o prawach rządzących językiem. Chomsky wstrząsnął nią, gdy pod koniec lat 50. XX wieku przedstawił teorie gramatyki formalnej i uniwersalnej. Twierdził, że lingwistyka nie może ograniczać się do gramatyki, składni i fonetyki. Równie ważna jest psychologia i biologia, ponieważ zdolność wypowiadania się nie należy do umiejętności nabytych, lecz wrodzonych.

Kiedy dziecko uczy się mówić - przekonywał Chomsky - nie zna żadnych zasad rządzących językiem, a mimo to natychmiast zaczyna przekazywać poprawne i zrozumiałe komunikaty. Mało tego, jeśli popełnia błędy, to tylko określonego typu. Innych - których może być nieskończenie wiele - nie. Dlaczego? Bo „uczenie się języka nie jest czymś, co dziecko robi, lecz procesem, który dzieje się w dziecku” - odpowiadał. Co oznacza, że gdzieś w mózgu została zapisana jedna, wspólna wszystkim ludziom, uniwersalna gramatyka. Gdyby jej nie było, a zdolność posługiwania się językiem sprowadzałaby się tylko do opanowania słów i rządzących nim zasad, po ich poznaniu człowiek mógłby przekazywać lunikaty typu „bezbarwne zielone ee wściekle śpią”. To słynne zdanie wymyślone przez Chomskyego jest pod każdym względem poprawne. Tyle że nie ma sensu!

Posługując się ograniczoną liczbą zasad gramatycznych możemy więc tworzyć nieskończoną liczbę zdań sensownych i bezsensownych. Jednak nawet małe dziecko potrafi odróżnić jedne od drugich. W jaki sposób? Właśnie tej odpowiedzi powinna według Chomskyego szukać lingwistyka, a precyzyjniej - psycholingwistyka.

Znaleźli się oczywiście krytycy jego teorii. Najwięcej wysiłku włożyli w podważenie twierdzenia, że umiejętności językowe są unikatową cechą ludzkiego umysłu. By udowodnić, iż mogą je opanować również zwierzęta, na Uniwersytecie Columbia eksperymentowano z szympansem, któremu złośliwie nadano takie imię i nazwisko, by kojarzył się z Noąmem Chomskym - Nim Chimpsky. Przez kilka lat epatowano opinię publiczną doniesieniami o rewelacyjnych postępach uczonej małpy; dziś wiadomo, że było to jedynie dręczenie zwierzęcia.

Nie wierz temu, co ci mówią

Zainteresowania lingwistyką wyniósł z domu. Rodzice byli Żydami, ojciec wyemigrował do USA z terenów dzisiejszej Ukrainy, matka - z Białorusi. Oboje pochodzili z kręgu języka jidysz, ale - jak wspominał Chomsky - całkowicie się od niego odcięli. Posługiwali się nienaganną angielszczyzną, ewentualnie hebrajskim.