Nowy Jork jest bardziej zagrożony poważnym wstrząsem tektonicznym niż dotąd przypuszczano - alarmują naukowcy. To ryzyko urosnąć może do średniego lub nawet dużego. Nie jest to żadną niespodzianką, bo rejon miasta silne wstrząsy nawiedzały już w przeszłości - z zapisków wynika, że w 1737 Wielkie Jabłko potrząsnął dreszcz płaszcza ziemskiego o magnitudzie 5, w 1884 roku nadszedł wstrząs o sile 5,5. To na podstawie tych między innymi danych nowe badania włączające współczesne obserwacje sejsmiczne z 34 lat doprowadziły naukowców do strasznego wniosku, że trzęsienie ziemi jest dosłownie za rogiem. Detale znalazły się w piśmie Bulletin of the Seismological Society of America. Po zbadaniu doniesień dawnej prasy i przeanalizowaniu wykresów z sejsmografów naukowcy uznali, że wstrząs pięciostopniowy powinien być oczekiwany przynajmniej raz na sto lat. Niestety taki wstrząs w dziesiejszym Nowym Jorku może spowodować zniszczenia wartości wielu - nawet dwustu miliardów dolarów i pociągnąć za sobą setki lub nawet tysiące ofiar. - Straty mogą być ogromne - mówi John Armbruster z obserwatorium sejsmologicznego na Columbia University ( Columbia University's Lamont-Doherty Earth Observatory). Jak ostrzegają eksperci w Nowym Jorku zawaliłaby się z pewnością część budynków ceglanych. Jeszcze silniejsze trzęsienie o magnitudzie 6 zdarza się zdaniem specjalistów raz na 670 lat. Ale takie trzęsienie w Nowym Jorku nie zostawiłoby wielu złudzeń. Nieco rzadziej zdarza się na szczęście „siódemka”, która występuje raz na 3400 lat. Na razie wszyscy są spokojni, ale uczeni uściślają, że prawdopodobieństwo nie wynosi zero, a zniszczenia mogą być duże. Nie wiadomo jednak, czy władze miasta przejmą się ostrzeżeniami. h.k.