Trening zaczyna się wcześnie. Młode zimorodki zwyczajne (Alcedo atthis) muszą chwytać martwe ryby, upuszczane do wody przez rodziców. Gdy przejdą ten etap, zaczynają samodzielnie polować na żywą zdobycz. Opanowanie tej sztuki oznacza dla nich zdanie egzaminu dojrzałości – zerwana zostaje więź z rodzicami, którzy bezlitośnie przepędzają potomstwo ze swego terytorium.

Życie zimorodka nie jest bowiem łatwe. Choć ptaki te są w Europie często spotykane (ich populację szacuje się na 160–320 tys. osobników), śmiertelność zarówno młodych, jak i dorosłych sięga 70 proc. w ciągu roku. „Główną przyczyną śmierci jest głód w okresie zimy, gdy zamarzają wody, uniemożliwiając zimorodkom zdobycie pokarmu” – pisze dr Andrzej Kruszewicz w albumie „Ptaki Polski. Encyklopedia ilustrowana”.

W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest szybkie rozmnażanie się. Zimorodki lęgną się raz lub dwa razy do roku, składając po 6–8 jaj. Zanim jednak to nastąpi, samiec musi nakarmić samicę, by miała ochotę na seks, a potem mogła podołać trudom macierzyństwa. A więc – hop, do wody!