GT to skrót od Grand Turismo, co po włosku oznacza „samochód turystyczny” – auto przede wszystkim szybkie, ale przy tym szykowne i wygodne. Tradycjonaliści powiedzą, że prawdziwe GT to model z karoserią typu coupé i z dwoma lub maksymalnie czterema miejscami siedzącymi. Ale w nowoczesnym, popularnym rozumieniu skrótem GT określa się wszelkie auta, które łączą wygodę ze sportowymi ambicjami.

EKSTRAKLASA


Auto GT to marzenie każdego kierowcy lubiącego piszczeć kołami na starcie spod świateł i przy każdej okazji palącego gumy. Do takich bezsensownych (przynajmniej w ocenie pozostałych użytkowników drogi) wyczynów skłaniają nie tylko silniki o dużej pojemności i mocy, ale też odpowiednio wzmocnione układy przeniesienia napędu oraz naprawdę solidne układy hamulcowe. Niektórzy powiedzą, że nowe Ferrari California to samochód dla kobiet, bo ma „zaledwie” 460 koni. I pewnie mają rację, bo w gamie Ferrari są modele GT znacznie mocniejsze (takie na przykład coupé 612 Scaglietti ma 540, zaś 599 GTB Fiorano aż 620 koni). Nie znaczy to jednak, że California jest od tych mocarzy delikatniejsza. Samochód mógłby służyć za wzór solidności. Wystarczy spojrzeć na jego aluminiowe nadwozie (daje ogromną sztywność, ale też redukuje wibracje, co owocuje większym komfortem jazdy) czy niemal 40-centymetrowe tarcze hamulcowe z ceramicznych spieków (wzorowane na hamulcach z F1). Nowe ferrari wychodzi lepiej z zakrętów dzięki systemowi F1-Trac, ma 7-stopniową skrzynię biegów, w której biegi zmienia się płytkami przy kierownicy, oraz słynne magnetino, czyli przełącznik sterujący pracą skrzyni biegów, układów stabilizujących nadwozie, systemów poprawiających przyczepność i tłumieniem zawieszenia. Jednym ruchem ręki auto – dzięki tej elektronicznej skrzyni biegów, układów stabilizujących nadwozie, systemów poprawiających przyczepność i tłumieniem zawieszenia. Jednym ruchem ręki auto – dzięki tej elektronicznej

Ferrari czerpie z doświadczeń inżynierów swojego zespołu wyścigowego. Podobnie Mercedes, który utrzymuje najwyższej klasy team F1 i chętnie wykorzystuje patenty z toru w autach, którymi na co dzień jeżdżą ludzie z grubymi portfelami. Mercedes SLR McLaren ma karoserię i wał wykonane z włókna węglowego, materiału lekkiego, niepalnego i przewyższającego wytrzymałością stal. Mercedes wyliczył, że dwa stożkowe elementy wzmacniające konstrukcję przedniej części SLR-a (każdy o długości 60 cm i masie 3 kg) wystarczą, żeby auto wytrzymało czołowe zderzenie przy dużej prędkości i żeby pasażerowie w jego kabinie mogli – przynajmniej teoretycznie – przetrwać wypadek.

Bentley i Aston Martin stawiają na komfort i dopracowanie detali. Każde auto GT wyjeżdżające z fabryki Brytyjczyków kipi od najdroższych materiałów wykończeniowych: drewna, polerowanego metalu i pachnącej skóry. Bentley ma piękny zegarek na środku deski rozdzielczej, zaś we wnętrzu Aston Martina znajdziemy detale z kryształu (guzik start-stop uruchamiający silnik) i pokryte olejem drewno. Takie samochody – choć naładowane gadżetami – jeżdżą niezwykle szybko. Wielki jak czołg bentley w swoich najmocniejszych odmianach potrafi rozpędzić się grubo powyżej 300 km/godz.!

GT DLA LUDU


Francuzi kanonów się nie trzymają i do GT podchodzą po swojemu. W Renault jest więc cała seria aut z takim oznaczeniem – od małego Twingo i popularnego Clio przez stylową Lagunę Coupé po typowo rodzinne odmiany Laguna kombi i hatchback. W wydaniu francuskim Grand Turismo oznacza przede wszystkim „szybki” i nie nawiązuje wprost do tradycji. Większymi konserwatystami są Niemcy z Volkswagena. Ich Scirocco ma trzydrzwiową karoserię. Samochód może mieć 200-konny silnik, ale najtańszy jest 122-konny volkswagen z silnikiem o pojemności... 1,4 litra. Ma turbosprężarkę, która daje przyspieszenie na poziomie 9,7 sekundy do setki oraz czterowahaczowe zawieszenie (z tyłu) i 17-calowe koła, czego w zwykłych autach raczej nie znajdziemy. W mocniejszych odmianach do listy dochodzi 7-stopniowa skrzynia dwusprzęgłowa DSG (działa jak automat, ale przełożenia zmienia znacznie szybciej) i regulowane zawieszenie DCC. Scirocco 1,4 TSI pali na setkę średnio 5,9 litra benzyny. I to jest kokoronny dowód, że koncern VW naprawdę zbudował „GT dla ludu”.

RODEM Z GIER


Popularność GT jest oczywista. Można śmiało założyć, że 99 procent męskiej populacji – zamiast nudnego auta rodzinnego wolałoby „turystyka”. Kłopot jedynie w cenie – auta GT są drogie (cena opisywanego wyżej VW Scirocco zaczyna się od 80 tysięcy złotych). Jak znaleźć nowych klientów? Niektórzy, jak na przykład Nissan i Citroën, wybrali nietypową ścieżkę. Japończycy i Francuzi chcą sobie wychować przyszłych fanów swoich GT. Dlatego swoje maszyny umieścili w grach wideo. Nissan GT-R został wykorzystany w słynnej ścigance „Need Ford Speed Pro Street”, zaś dziwaczny prototyp GTbyCitroën debiutował w symulatorze jazdy Sony Playstation. Samochód Nissana znalazł się w produkcji seryjnej. Pięćsetkonny GT-R to prawdziwy pożeracz zakrętów. Japończycy chwalą się, że ich topowe GT jest szybsze nawet od Porsche 911 GT2! Obydwa auta zmierzyły się na Nordschleiche (północnej pętli toru Nürburgring w Niemczech). Wygrał Nissan GT-R, który ten ultratrudny, pełen zakrętów i pułapek tor pokonał w 7 minut i 27 sekund.

Losy auta GTbyCitroën nie są jeszcze sprecyzowane. Auto doczekało się jeżdżącej odmiany pokazowej, ale Francuzi wyposażyli ją w stosunkowo słaby silnik o mocy nieznacznie przekraczającej 200 koni. GTbyCitroën kusi piękną i agresywną sylwetką, lecz nie wiadomo, czy kiedykolwiek znajdzie się w produkcji.