Monika Maciejewska: Zajmuje się pan badaniami nad osiąganiem celów już 25 lat. Jakie są najważniej­sze wnioski?

Brian Tracy: Najważniejszy wnio­sek jest taki, że jeśli wyznaczysz sobie cel, to go osiągniesz. To proste.

M.M.: Dlaczego w ogóle powinniśmy sobie wyznaczać cele?

B.T.: Wyznaczanie sobie celów daje wiele korzyści. Współczesne życie przy­nosi wiele nagłych zmian. Wyznaczanie celów umożliwia nam wpływanie na ich kierunek. I daje poczucie, że mamy te zmiany pod kontrolą. Nie musimy już zmagać się z przekonaniem, że nasze życie zależy od innych ludzi czy od przypadku. Ponadto cele nadają życiu znaczenie, sens. Osiąganie ich powodu­je, że stajemy się szczęśliwsi i bardziej pozytywnie nastawieni. Są narzędziem pozwalającym wzmocnić poczucie włas­nej wartości i pewność siebie.

M.M.: Pana zdaniem to my sprawuje­my kontrolę nad tym, jak przebiega nasze życie?

B.T.: Mamy kontrolę w takim stopniu, w jakim świadomie decydujemy, co chcemy robić. Pod warunkiem że bę­dziemy świadomie i wytrwale pracować nad osiągnięciem naszych celów. Sukces nie jest kwestią przypadku. Podobnie jak porażka. Dowiodły tego m.in. bada­nia przeprowadzone na Uniwersytecie Harvarda w 1979 r. Zapytano wtedy studentów ostatniego roku, ilu z nich miało spisane cele i plany działania. Za­ledwie 3 proc. miało jasno wyznaczone i spisane cele. 13 proc. wyznaczyło sobie cele, ale ich nie spisało, a 84 proc. nie sprecyzowało jeszcze celów. Dziesięć lat później okazało się, że ci, którzy spisali swoje zamierzenia, 10-krotnie częściej odnosili sukces niż pozostali.

M.M.: Czy istnieją cele uniwersalne, takie, które każdy z nas powinien osiągać?

B.T.: Tak. Jednym z takich celów jest osiągnięcie doskonałego zdrowia. Dla­tego każdego dnia powinniśmy dbać o właściwą dietę, ruch, wypoczynek itd. Drugi uniwersalny cel to niezależność fi­nansowa, czyli dążenie do tego, abyśmy nie musieli się martwić o pieniądze. Trze­ci obszar celów, które są dobre dla każde­go, to stworzenie i utrzymanie satysfak­cjonujących relacji z innymi ludźmi.

M.M.: Co mogę zrobić, aby wytrwać na drodze do osiągnięcia swoich celów?

B.T.: Przede wszystkim należy je spi­sać i wpisywać na nowej stronie notesu każdego dnia. Dzięki temu zwiększamy szansę na to, że każdego dnia będziemy pracować nad osiągnięciem swoich ce­lów. Jeśli każdego dnia zrobię choćby mały krok na drodze do celu, to osiągnę postęp. A to najsilniejsza motywacja: poczucie, że robię postępy, rozwijam się. Zapewniam, że już po miesiącu co­dziennego spisywania swoich celów two­je życie się zmieni. Zaczniesz przyciągać okoliczności, ludzi i środki potrzebne do osiągnięcia twojego celu. Wiele osób mówiło mi, że ten prosty nawyk był dla nich bardziej pomocny niż studia.

M.M.: Skąd jeszcze bierze się moty­wacja?

B.T.: Potrzebny jest konkretny powód, dla którego chcę osiągnąć wybrany cel. Taki, w który mocno wierzymy. Im bę­dzie silniejszy, tym mocniejsza będzie nasza motywacja.

M.M.: A dlaczego tak wielu osobom nie udaje się osiągnąć swoich celów?

B.T.: Najczęstszym powodem pora­żek jest lęk przed niepowodzeniem. Często jest on związany z tym, że tak naprawdę nie wierzymy, że nasze cele są realistyczne. Czasem rzeczywiście wyznaczamy sobie cele niemożliwe do osiągnięcia, na przykład żeby w ciągu roku z bankruta stać się krezusem.

M.M.: Co więc robić, kiedy brakuje mi wiary w siebie i w to, że jestem w stanie osiągnąć swoje cele?

B.T.: Przede wszystkim trzeba sobie wyobrazić, że nasz sukces jest po prostu gwarantowany, że jeśli wejdę na drogę do jego osiągnięcia, to jest pewne, że odniosę sukces. Jedynym warunkiem będzie to, żeby uparcie do niego dążyć. Warto też skupić się na jednym, najbliższym kroku. Kiedy już go wykonamy, wyłoni się ko­lejny i znów myślimy tylko o tym etapie.


SMART CELEDobrze sformułowane cele określamy akronimem SMART. S, czyli specific – cel musi być konkretny. Zamiast postanawiać, że schudnę, decyduję się na przykład zrzucić 3 kg w ciągu najbliższych 60 dni. M (measurable) oznacza, że cel musi być mierzalny. Dzięki temu jesteśmy w stanie określić, czy robimy postępy. A (achieveable) wskazuje, że cel ma być możliwy do osiągnięcia. Zamiast więc decydować się na przebiegnięcie maratonu, lepiej postanowić, że na początek każdego dnia znajdziemy czas na dwukilometrowy marsz. Mam znajomych, którzy rzeczywiście po jakimś czasie zaczęli biegać maratony, ale formę budowali właśnie takimi małymi kroczkami. R oznacza realizm (realistic) – chodzi o to, byśmy głęboko wierzyli, że możemy osiągnąć wybrany cel. T to z kolei pierwsza litera określenia time-bounded, czyli wskazówka, że cel musi mieć termin, w jakim chcemy go osiągnąć. Jeśli to cel wymagający wiele pracy, na który dajemy sobie na przykład rok, wyznaczmy sobie także mniejsze cele wraz z terminem realizacji. Dzięki temu będziemy mogli obserwować postępy, co zmotywuje nas do dalszej pracy. Znam ludzi odnoszących ogromne sukcesy, którzy planują, co zrobią każdego dnia, a nawet w każdej godzinie na drodze do osiągnięcia celu, która potrwa rok. Im dokładniej mierzymy swoje postępy, tym większe prawdopodobieństwo, że odniesiemy sukces.


M.M.: Ile celów mogę próbować osiąg­nąć jednocześnie?

B.T.: Badania wskazują, że możemy efektywnie pracować nad 10-15 celami w tym samym czasie. Powinny one doty­czyć wszystkich trzech obszarów, o któ­rych wspominałem: zdrowia, pieniędzy i związków. Jeden cel powinien być jed­nak szczególnie ważny. Co ciekawe, kiedy robimy postępy na drodze do osiągnięcia najważniejszego celu, jednocześnie przy­bliżamy się do pozostałych. Próba wło­żenia takiej samej energii w osiągnięcie wszystkich dziesięciu czy piętnastu celów szybko nas wyczerpie i znacznie zmniej­szy prawdopodobieństwo sukcesu.