Chyba każdy słyszał o eksperymencie, który w 1953 r. przeprowadzono wśród studentów kończących uniwersytet w Yale. Mieli opisać, jak widzą swoją przyszłość. Dwadzieścia lat później wzięto pod lupę ich losy. Okazało się, że 3 proc. absolwentów, którzy szczegółowo określili swój cel, zgromadziło większy majątek niż pozostali uczestnicy badania razem wzięci. Robi wrażenie, prawda? Jest tylko jeden mały problem: takiego badania nikt nigdy nie przeprowadził. A teraz kolejne zaskoczenie: większość tego, co słyszeliśmy o charyzmie, jest tak wierutną bzdurą, że może konkurować ze słynnym mitem z Yale. Oto pięć rzeczy, których wcale nie potrzebujesz, żeby wzbudzać zaufanie, sympatię i wpływać na ludzi!

1. Uroda filmowego amanta

Wyobraźmy sobie menedżera, który ma jeden wolny etat i musi wybrać między 10 kandydatami o równie imponujących kwalifikacjach. Ale jest wśród nich osoba o aparycji George’a Clooneya. To na kogo padnie wybór szefa? Prawdopodobieństwo, że pracę dostanie atrakcyjniejsza osoba, jest o 10 proc. wyższe – twierdzi Catherin Hakim, brytyjska socjolog zajmująca się rynkiem pracy.

Fizyczny powab słusznie uważamy za jeden z elementów charyzmy. Ale co powiedzieć o takich ludziach jak Winston Churchill czy Mahatma Gandhi? Do lansowanych przez media kanonów piękna raczej nie pasowali, a przecież to oni wpłynęli na losy świata i to do nich należał „rząd dusz”.

Pociągający wygląd nie przesądza o sukcesie. Czasem wręcz go utrudnia. Wielu kobietom w robieniu kariery przeszkadza stereotyp ślicznej idiotki – spotykają się z lekceważeniem tylko dlatego, że natura obdarowała je ponadprzeciętną urodą i seksapilem.

2. Elitarne studia

Według prof. Hakim, od tzw. kapitału erotycznego, utożsamianego z pięknem, co najmniej dwa razy ważniejsza jest inteligencja. Tej nie należy jednak mylić z sukcesami w szkole. Richard Branson ledwie umie czytać, a stworzył imperium Virgin, i gdy otwiera usta, otoczenie zamienia się w słuch. Studiów nie zrobili: Roman Karkosik, Zygmunt Solorz-Żak i Jerzy Owsiak, a matury nie mają Zbigniew Hołdys czy Andrzej Stasiuk. Żadnej z tych osób nie można odmówić charyzmy, mimo że różne młodzieńcze zawirowania nie pozwoliły im zdobyć formalnego wykształcenia.

3. Elokwencja i empatia

Z badań wynika, że za bardziej charyzmatycznych (i inteligentniejszych) uchodzą ludzie przebojowi, głośni, mocni w słowach. Brak elokwencji można jednak zrównoważyć z nawiązką. Wystarczy okazać ludziom szczere zainteresowanie i pozwolić im się wygadać. Dowodem jest zabawna historia, która przydarzyła się Paulowi Ardenowi, byłemu dyrektorowi kreatywnemu Satchi & Satchi – bawiąc w Kopenhadze, musiał swego przyjaciela zostawić samego w pubie, choć ten znał tylko dwa duńskie słowa: ja i nej (tak i nie). Po chwili dosiadł się do niego odurzony alkoholem mężczyzna i zaczął mu opowiadać o swoim życiu. Gdy po dłuższym czasie Arden wrócił, pijany facet nie przestawał ględzić. Co zaś najlepsze: nie mógł się nadziwić, że trafił mu się tak fascynujący rozmówca.