Z jednej strony jest chór pochwał, z drugiej gniew i ostry sprzeciw. Udany eksperyment naukowców ze Stanów Zjednoczonych daje nadzieję na to by w przyszłości zniwelować mnóstwo potencjalnych zagrożeń dla ludzkości. Jednocześnie jednak wzbudza ogromne kontrowersje i pytania jak dalece możemy i powinniśmy ingerować w DNA, czy wolno nam poprawiać naturę i gdzie przebiega granica między akceptowalną medycyną, a niebezpieczną eugeniką. 

Co udało się zespołowi z USA?

Dzięki metodzie tak zwanych genetycznych nożyc CRISPR naukowcy mogą obecnie w relatywnie prosty i szybki sposób wyłączać fragmenty DNA zawierające informacje wadliwe lub niebezpieczne. Służy do tego enzym o nazwie Cas9. Podobnie do nożyc tnących materiał potrafi on odcinać fragmenty łańcucha DNA, a naturalny proces regeneracji łańcucha "zalepia" wycięte miejsce kodem nie posiadającym wady. 

Stosując tę metodę naukowcom udało się usunąć wadę w genach ludzkich embrionów, która w przyszłości warunkowałaby kardiomiopatię przerostową: niebezpieczne schorzenie objawiające się przerostem lewej komory serca. Dla cierpiących na nią może być śmiertlenym zagrożeniem. Jest to jedyna forma tego schorzenia warunkowana genetycznie, występuje statystycznie u 1:500 osób dorosłych.

W ramach badań naukowcy stworzyli zarodki ze spermy zawierającej mutację odpowiedzialną za chorobę oraz jajeczka kobiety pozbawionej mutacji. CRISPR nie zawsze przynosi oczekiwane skutki, zdarzało się, że korygowane tą metodą organizmy wykazywały wadę zwaną mozaikowatością: część komórek tego samego zarodka miała wady, inne nie. W tym wypadku udało się usunąć wadę genetyczną u 42 zarodków, u pozostałych 16 stwierdzono mozaikowatość

Dowiedz się więcej o metodzie CRISPR.

Kontrowersje

Sukces z jednej strony sprowadził na zespół pochwały, z drugiej gromy krytyki. Przykładem może być choćby George Annas z Boston Univeristy, który już dwa lata temu ostrzegał przed wykorzystaniem CRISPR do celów nieetycznych.

- Istnieje zarówno naukowy, jak i społeczny konsensus co do tego, że nie powinniśmy tworzyć "lepszych dzieci" poprzez poprawianie genotypu zarodków - pisze w felietonie na stronie uczelni. Dyskusja na ten temat nie milknie na całym świecie, po udanym eksperymencie z pewnością znów nabierze temperatury. 

Obecnie w USA żadne badania kończące się zniszczeniem zarodków nie mogą być finansowane z pieniędzy podatników.