Wiele z nas kocha bardziej swoje i cudze wyobrażenia o tym, jakie „powinnyśmy” być niż to jakie naprawdę jesteśmy. Staramy się „wyrabiać” i wpasowywać w wymyślony ideał. W rezultacie, nawet jeśli osiągamy zewnętrzne sukcesy, brakuje nam prawdziwego poczucia własnej wartości, które rodzi się, kiedy przestajemy siebie traktować jak maszynkę do realizowania celów, a zaczynamy okazywać sobie więcej miłości i szacunku. Jak odpuścić to staranie się i pokochać siebie naprawdę? Oto 5 dróg do siebie, które ci w tym pomogą.

 

1. DAJ UWAGĘ SOBIE

Większość z nas została nauczona tego, aby dawać większą uwagę temu co czują, myślą i oczekują od nas inni, niż sobie samym, swoim własnym uczuciom i potrzebom. W efekcie, kiedy zaczynamy skupiać się na sobie pojawia się poczucie winy i wyrzuty sumienia. Kupowanie dziecku ubranek, proszę bardzo, ale kiedy mam je kupić sobie? Wolny czas dla męża, naturalne, ale godzina tylko dla mnie? Warto zrozumieć, że poczucie winy, którego doświadczamy jest efektem treningu, który przeszłyśmy w dzieciństwie, a nie oznaką, że robimy coś złego skupiając się na sobie. Masz prawo o siebie dbać, podobnie jak każdy człowiek. Warto także uświadomić sobie, że nie żyjemy po to, aby spełniać oczekiwania innych i zasługiwać na ich akceptację, tylko żeby żyć prawdą swojego serca, w zgodzie ze sobą. Dlatego, jeśli do tej pory poświęcałaś więcej uwagi np. sprzątaniu, mężowi, czy dziecku niż samej sobie, spróbuj zaplanować więcej przestrzeni i czasu dla siebie. Danie sobie uwagi to pierwszy krok do tego, aby naprawdę siebie pokochać.  Ponieważ, kiedy to zrobisz, możesz lepiej poznać siebie prawdziwą. A jak pięknie zauważa Anthony de Mello, żeby siebie kochać, to trzeba siebie najpierw widzieć.

Twoje zadanie:

Siedem razy dziennie, w różnych sytuacjach zwróć uwagę na siebie: zauważ uczucia, potrzeby, myśli, pragnienia. Dzięki temu będziesz budowała coraz lepszy i głębszy kontakt z samą sobą.

 

2. POZNAJ SIEBIE PRAWDZIWĄ

Znasz tę historię o lwie, który wychował się w stadzie owiec i myślał, że jest owcą? Nigdy nią nie był, ale wierzył, że jest i dlatego beczał jak owca i jadł trawę jak owca. Ale nie dlatego, że był owcą. On po prostu zapomniał o swojej prawdziwej naturze. Ale w pewnym momencie, do stada przyszedł drugi lew i powiedział „słuchaj, co Ty robisz, przecież Ty jesteś lewem?”. Zaprowadził go do stawu i wtedy dokonała się w nim przemiana, zobaczył kim naprawdę jest i wtedy zrozumiał, że może zachowywać się po prostu w zgodzie ze sobą i że to jest wystarczająco dobre. My również zapominamy o swojej prawdziwej naturze. Zostałyśmy poddane społecznemu treningowi i warunkowaniu, podobnie jak nasi rodzice i rodzice naszych rodziców. Środowisko w jakim dorastałyśmy, przekonania naszych bliskich o tym jakie jest życie, wzorce wyniesione z domu, telewizji, popkultury zaczęły nakładać na nasze prawdziwe „ja” kolejne warstwy, aż powstał z nich nowy twór – obraz tego jakie mamy być – nasze „ja idealne”, który zaczęłyśmy uznawać za własną osobowość, za prawdziwą siebie.

„Kiedy zaczęłam kochać siebie odpuściłam sobie bycie perfekcyjną i pozwoliłam sobie być taką, jaką naprawdę jestem.”

W rezultacie żyjemy jakby w dwóch równoległych światach: świecie wyobrażeń jakie mamy być i rzeczywistym świecie – czyli tego, jakie naprawdę jesteśmy.

Te wyobrażenia o tym, jakie powinnyśmy być, krępują nas i utrudniają bycie swobodną, spontaniczną, pełną życia. To takie uczucie, jak kiedy chodzisz w za ciasnym, niedopasowanym ubraniu. Kiedy mamy określone wyobrażenia o tym, jakie powinnyśmy być, trudno nam pozwolić sobie na bycie na luzie, mówienie tego co myślimy, zachowywanie się tak, jak czujemy, po prostu w zgodzie ze sobą.

Na tym świecie jest miejsce dla Ciebie dokładnie takiej, jaka jesteś.

To rozszczepienie między Tobą rzeczywistą, czyli tą, jaką naprawdę jesteś w danej chwili, a obrazem Ciebie „idealnej”, czyli tym jaka myślisz, że powinnaś być, to jest właśnie pole, na którym pojawiają się oceny, porównywanie versus ten ideał. I to jest zazwyczaj raniące i bolesne, bo bardzo trudno jest być doskonałą.  A życie wręcz pokazuje, że niemożliwe.

Po co nam te przekonania jakie mamy być? Po co próbujemy wpasować się w ten obraz siebie „idealnej”? Wyrabiać w tych wszystkich „powinnaś”, „nie powinnaś”? Tine Vindelov, duńska nauczycielka coachingu, zauważa „bo chcemy przynależeć, chcemy być akceptowani i kochani”. A kiedyś nauczyłyśmy się, że żeby inni nas akceptowali i kochali musimy być jakieś, zrobić coś i zasługiwać na to. Uwierzyłyśmy, że musimy być jakieś (zwykle inne niż w rzeczywistości jesteśmy), żebyśmy odnosiły sukcesy, były lubiane, chciane. Ale to nieprawda. Na tym świecie jest miejsce dla Ciebie dokładnie takiej, jaka jesteś.

Kiedy żyjesz połączona ze sobą, w kontakcie ze swoimi prawdziwymi pragnieniami, potrzebami a nie w wyobrażeniach jaka masz być, co czuć i czego potrzebować, stajesz się pełna życia. A to oznacza zmienność i różnorodność. Bo czasami możesz być smutna, a czasami wesoła. Czasami mieć ochotę pracować dużo, a niekiedy wcale. Czasami możesz być pogodna, a niekiedy poirytowana. Niekiedy chętną, aby się kochać, a innym razem mówiącą „dziś nie mam ochoty”. Czasami w pięknej sukience, ślicznie uczesana i umalowana, a niekiedy w dresie, całkiem „niezrobiona”. Wolna i prawdziwa. 

Praktyka rozwojowa

To, czego stajemy się świadome, przestaje mieć nad nami władzę. Zaobserwuj w tym tygodniu jakie masz wyobrażenia na swój temat dotyczące tego jaka „powinnaś” lub „nie powinnaś” być, co „powinnaś” robić a czego nie, aby inni ludzie Cię akceptowali i kochali. Dzięki tej obserwacji będziesz mogła uwolnić się od przymusu bycia jakąś i zobaczyć to, jaka naprawdę jesteś, czego naprawdę pragniesz i potrzebujesz. Kiedy opadają z Ciebie kolejne warstwy przekonań jaka powinnaś być, wyłaniasz się z nich Ty prawdziwa, pełna życia kobieta. I właśnie taka w pełni zasługujesz na miłość i szacunek.

 

3. TRAKTUJ SIEBIE Z SZACUNKIEM I MIŁOŚCIĄ

Wyjście z wyobrażeń jaka masz być i zobaczenie tego, jaka naprawdę jesteś, to droga z głowy do serca. Mawia się, że to najdłuższa droga jaką ma do przebycia człowiek. Co jest na niej najważniejsze? Łączność z bazą, czyli dobry kontakt ze sobą, ze swoimi uczuciami, potrzebami, z tym wszystkim co się w Tobie naprawdę dzieje. Zwrócenie uwagi na ciało, które jest zawsze w tu i teraz. Czucie siebie. Bo ciało zawsze daje nam znak, czego potrzebujemy, co jest dla nas dobre.