Gry dotyczące wydarzeń historycznych to zawsze trudne pole do pracy, bo wymaga jasnego określenia się: albo bazujemy na prawdziwych jednostkach, wydarzeniach i realiach, albo bawimy się w historical/science fiction. W pierwszym przypadku autorzy będą zawsze mieli z tyłu głowy krytyczną ocenę historyków, ekspertów i pasjonatów (akurat takich wśród gracze nie brakuje). W drugim wypadku artystycznie droga jest wolna, ale łatwo jest też przesadzić i popaść w absurd.

Rosyjska seria Blitzkrieg stara się trzymać realiów historycznych, zatem znajdziemy tutaj misje nawiązujące do słynnych bitew, historycznych dowódców i odwzorowanie prawdziwych jednostek. Misje nie są powiązane ze sobą w zwartą fabułę, ale z drugiej strony gra pozwala spojrzeć na konflikt globalnie – a nie z perspektywy konkretnego bohatera.

Kim jest Borys?

Rozgrywka stawia przede wszystkim na dynamikę – misje są dynamiczne, sytuacja na froncie często potrafi się zmienić, a naszą taktykę będziemy musieli nie raz dopasować do tego, co robi przeciwnik. Autorzy gry chwalą się wykorzystaniem sieci neuronowej, przekonują, że są pierwszymi, którzy zaprzęgli takie SI do branży gier. Borys, bo tak nazywa się sztuczna inteligencja, ma według nich obserwować graczy i na bieżąco uczyć się ich taktyki i zachowań. Oprócz potyczek z Borysem spory nacisk postawiono na rozgrywkę po sieci. Jest oczywiście także tryb single-player, który sprawdza się przede wszystkim dla zaczynających przygodę z serią, czy w ogóle gatunkiem RTS (strategia czasu rzeczywistego).

Przed każdą misją może sami dobrać sobie siły, którymi przyjdzie nam dowodzić, a to sprawia, że każdą z misji warto przejść więcej niż raz by sprawdzić różne warianty. Oprócz jednostek możemy przydzielać także swoim siłom dowódców, którzy w trakcie kolejnych bitew będą zyskiwać doświadczenie i ich umiejętności będą miały silniejszy wpływ na możliwości podwładnych.

Trzy sztandary

Już na samym początku gry musimy wybrać frakcję – możemy dowodzić wojskami aliantów, Niemcami lub Czerwoną Armią. Dla każdej z frakcji przygotowano osobny zestaw misji, a jednostki w terenie meldują się nam w odpowiednim języki: alianci salutują po angielsku, Niemcy meldują się swoim językiem, czerwonoarmiści po rosyjsku. Ilość rodzajów oddziałów, którymi możemy dowodzić jest naprawdę ogromna, choć po kilku rozgrywkach najbardziej pokochacie skuteczność czołgów (niektórzy doświadczeni gracze wytykają autorom, że pozostałe jednostki są źle zbalansowane i praktycznie tylko wojska pancerne są realnie funkcjonalne – polecamy jednak własne testy).

Grę na szczęście przygotowano w kilku wersjach językowych, zatem możemy liczyć na polską wersję napisów (choć czasem niestety szwankuje, automatycznie przestawiając się na... czeską). Ciekawostka, w Polsce gra ma na okładce przerobioną ilustrację przedstawiającą żołnierza w polskim mundurze, a za nim słynny czołg z numerem 102 i białym orłem. Ten sam obrazek w wersji oryginalnej znajdziemy w grze, przedstawia żołnierza Armii Czerwonej.

Podsumowując: Blitzkrieg 3 to ciekawa i bardzo dynamiczna propozycja dla miłośników gier akcji. Owszem, jest to strategia, ale ze względu na czas rzeczywisty działań trzeba podejmować decyzje szybko i reagować natychmiast. Ale w końcu nikt nie mówił, że wojna to prosta sprawa.