Jego rodzice przyjechali z Polski. Jest piekarzem, jak ojciec, ale nie przepada za pracą. Ma 25 lat i rysę w życiorysie: siedział już dwa razy, po kilka miesięcy, za kradzież samochodów.

Sąsiedzi nie wiedzą, że notorycznie łamie prawo zabraniające produkcji i sprzedaży alkoholu. Wszyscy Amerykanie je łamią, bo prawo zabrania też kupowania i spożywania jakichkolwiek trunków. Pędzi bimber i warzy piwo na skalę przemysłową, które jego polscy koledzy sprzedają barom i klubom. John jest uroczy, pomaga sąsiadkom, elegancko się ubiera, więc koleżanki jego siostry Kazi chętnie z nim romansują.

John „Korney” Kwiatkowski jest bogaty, ale nie obnosi się z pieniędzmi. Jego przyjaciele – Zygmunt „Ziggy” Płocharski i Stephen „Bolly” Ziółkowski są równie młodzi, mają „szemrane” bary i żyją bardzo dobrze. Ich partnerem zostaje Anthony Kalkiewicz – kasiarz recydywista, który stracił przywództwo gangu na rzecz Johna. Niedawno wyszedł z więzienia, ma 33 lata i jest doświadczonym włamywaczem.

Kwiatkowski opłaca polityków polonijnych, a przez radnego miejskiego i restauratora – Leona Koska – ma dobre kontakty z policją. Prowadzi nielegalny interes, ale czuje się bezpiecznie, podobnie jak Tony Maggadino rządzący z Niagara Falls zachodnią częścią Buffalo. Nie walczą ze sobą jak Weiss-Wojciechowski z Alem Capone w Chicago.

W lokalu Koska urządza się narady i popijawy. Produkcja i przemyt alkoholu odbywają się bez większych zakłóceń. Ale chłopcy są żądni wrażeń, więc obrabiają z Kalkiewiczem sejfy w dużych sklepach.

Zrazu była to potrzeba – musieli zdobyć pieniądze na zakup wyposażenia browarów i przemyt alkoholu z Kanady. Później postanowili zrobić większy skok, co wydawało się dość proste. Prasa pełna była sensacyjnych i jakże pobudzających wyobraźnię informacji o napadach na banki i samochody pocztowe z pieniędzmi.

Michael Rizzi, współczesny przewodnik po Buffalo, wertując stare archiwa i kroniki policyjne, wpadł na trop gangu Kwiatkowskiego. Zadziwiony działalnością polskich „bootleggers” opisał tragiczny bieg zdarzeń w książce „They Call Me Korney”, którą wydał własnym sumptem. Nie stara się psychologizować, rozumieć swoich bohaterów. Opisuje fascynujące wydarzenia, które mogłyby stanowić kanwę scenariusza filmowego. Czasy prohibicji w Ameryce to wciąż wdzięczny temat!

 

Skok na kasę fabryczną

John, Bolly, Ziggy i Tony postanawiają zrobić większy skok. Dzięki Victorowi Chojnickiemu dostają cynk o wypłacie w dużej fabryce. John, Bolly i Ziggy wchodzą do biura, strzelają do księgowego, który sięgnął po broń. Uciekają z częścią pieniędzy – Kalkiewicz czekał w samochodzie.

Po tym napadzie policja aresztuje innego Polaka – Edwarda Larkmana, który ma pewne alibi. Był na weselu siostry, ale jeden z pracowników fabryki go rozpoznaje. Drugi świadek zaprzecza i zeznaje, że komisarz namawiał go, żeby obciążył Larkmana. Policja potrzebuje sukcesu – sąd uznaje: Larkman jest winny, skazany na krzesło elektryczne!

Po nie do końca udanym napadzie członkowie gangu Kwiatkowskiego nachodzeni przez policję przedstawiają własne alibi i robią kolejny skok, tym razem na samochód bankowy. Obezwładniają obsługę i uciekają bez przeszkód z 24 tysiącami dolarów (za co wtedy można było kupić trzy duże domy).

Wkrótce John przywozi z Chicago nowinkę: karabin maszynowy Thompsona. Kiedy podczas następnego skoku na samochód bankowy niespodziewanie nadjeżdża policjant na motocyklu, akcja się nie udaje. Następuje wymiana strzałów na ulicy – policjant jest lekko ranny. John daje znak do odwrotu.

Między jednym napadem a drugim John bawi się wesoło z bogatą młodzieżą w eleganckich lokalach. Jego siostra Kazia, zwana z amerykańska Kate, uwodzi nawet syna senatora. Reporterzy pstrykają foty, opisują romans Polki.

Pewnego dnia u jubilera John obserwuje piękną młodą damę w drogim futrze – widzi, jak towarzyszący jej dwaj dwudziestolatkowie kradną pierścionki, kiedy ona czaruje sprzedawcę. Widać, że młodzieńcy są zakochani w niej po uszy, a ona to wykorzystuje. Vera Lamont z Kalifornii przyznaje się później Johnowi, że nazywa się Stella Mańkowska i z chłopakami obrabia jubilerów.

Zaczyna się szalony romans, kochankowie przebijają się podarunkami: ona mu daje spinki z brylantami, on jej kabriolet. Po pewnym czasie Stella z „chłopakami” zostaje aresztowana. John wynajmuje swojego stałego adwokata Fleischmana, żeby ją bronił. I wybronił, ale młodzi kompani gwiazdy dostali po dwa lata. Następuje czułe rozstanie kochanków – John wywozi Stellę na Florydę. Będzie ją odwiedzał, ona ma grzecznie czekać.

Na wyścigach psów do Johna zgłasza się Stanley Przybył, osiemnastolatek, który proponuje włamanie do domu jubilera. John lekceważy ofertę. Daje chłopakowi 5 dolarów na jedzenie i radzi, żeby nie wchodził na złą drogę. Po kilku dniach młodzieniec przynosi Johnowi woreczek z brylantami, które chętnie sprzedaje za 1000 dolarów. John proponuje mu pracę w browarze, ale młodzieniec znika. Za rok brukowce podadzą sensacyjną wiadomość: „Millionaire Kid” – „Dzieciak milioner” skazany na dożywocie za kradzież biżuterii wartej pół miliona dolarów.