W książce, która trafi na księgarskie półki 18 marca, znajdą się rzeczy niewygodne dla wielu – i dla gangsterów, i dla biznesmenów, i dla polityków, a nawet dla celebrytów.

Książka "Masa o kobietach polskiej mafii" odsłania przed czytelnikiem tę mniej znaną stronę działalności gangu pruszkowskiego – stronę kobiecą. Kim były matki, żony i kochanki polskich gangsterów? Czy żyły wyłącznie w cieniu wielkich mafiosów? Co dzisiaj porabia piękna i bezwzględna Inka, która wystawiła ministra Dębskiego? Jaka była Monika Z., żona Słowika, dama z zamiłowaniem do ogromnego luksusu i potencjałem mafijnego bossa? A Agnieszka R., konkubina Świni? Kim wreszcie były tzw. git-falbany, czyli prawdziwe kobiety mafii?

Na te i wiele innych pytań odpowiada Arturowi Górskiemu Jarosław Sokołowski, pseudonim „Masa”. Ta opowieść odsłania przed czytelnikiem nie tylko postaci kobiet mafii, ale także obraz Polski w latach 90. - Choć pewnie wielu to oburzy, nie można pominąć tego, że polska mafia, silnie związana z polityką i biznesem, była jednym z mitów założycielskich III RP – mówi Artur Górski, zastępca redaktora naczelnego magazynu "Focus".

Masa był jednym z najbardziej wpływowych gangsterów tzw. grupy pruszkowskiej – był w niej od samego początku i wywalczył dla niej czołowe miejsce na gangsterskiej mapie kraju. Nigdy nie znalazł się na samym szczycie władzy (gdyby tam się znalazł, nie mógłby uzyskać statusu świadka koronnego), ale był na tyle wysoko, że doskonale wiedział, jak ta władza funkcjonuje i jakimi ludźmi są bossowie. To właśnie dlatego wspomnienia Masy są wiarygodniejsze (i ciekawsze) od relacji innych gangsterów, którzy zajmowali najważniejsze miejsca w hierarchii pruszkowskiej mafii, choć sam autor początkowo miał pewne wątpliwości

Podejrzewam, że z początku obaj sobie nie ufaliśmy: ja zakładałem, że Masa przedstawi mi swoją wersję, która nie we wszystkich elementach będzie godna z prawdą obiektywną. Mówiąc krótko, sądziłem, że będzie chciał wybielać siebie i pogrążać przeciwników. Mogę zapewnić, że na pewno Masa się nie wybiela.

Pracując nad książką, Górski odbył ponad sto spotkań z Masą, a każde z nich było wielkim przedsięwzięciem logistycznym: każdorazowo zgodę musiał wyrazić Zarząd Ochrony Świadka Koronnego Centralnego Biura Śledczego, miejsce i godzina spotkania były do ostatniej chwili tajne, Górski nie mógł też od razu korzystać z dyktafonu. Efektem tych wielogodzinnych spotkań jest pierwsza tak szczera „spowiedź” najsłynniejszego świadka koronnego w Polsce.

Sam Masa zapewnia: Ta książka pokaże czytelnikom, co to znaczyło być pruszkowskim gangsterem, jakie profity i zagrożenia się z tym wiązały. Mówiąc krótko – takiego filmu nie zobaczycie w żadnym kinie! Zapewniam, że odsłonię przed wami świat, z którego istnienia w ogóle nie zdawaliście sobie sprawy.