W jednej z sudańskich wiosek przyłapano mężczyznę na stosunku z kozą sąsiada. Za karę starszyzna nakazała chłopu poślubić zwierzę i wypłacić posag. Zoofilia jest w Afryce praktykowana wśród pewnych społeczności, lecz generalnie nie cieszy się aprobatą. W Indiach za zoofilię karze się surowiej niż za gwałt, ale to w tym kraju zawiera się najwięcej ślubów ze zwierzętami.
 

 

PEŁZAJĄCY WYBRANEK SERCA

 


W lutym tego roku 7-letnia Pushpa ze wschodnich Indii wyszła za mąż. Uroczystość odbyła się w jej rodzinnej wiosce, goście opijali się domowym bimbrem. Ozdobiona złotą biżuterią panna młoda wystąpiła w odświętnym sari. Pan młody miał na nosie okulary słoneczne, na ceremonię przybył w cieniu dekorowanej kwiatami parasolki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak śluby nieletnich są w Azji powszechne, gdyby nie to, że był... bezdomnym psem.

Podobna ceremonia odbyła się w Indiach w listopadzie – 33-letni Selvakumar stanął na ślubnym kobiercu z czteroletnią suką Selvi. Z okazji uroczystości panna młoda została wykąpana, do świątyni przybyła w pomarańczowym sari, z kolorowymi girlandami na szyi. Gdy rodzina Selvakumara zasiadła do uroczystej wieczerzy, Selvi dostała miskę mleka i suchą bułkę. Ta historia też nie powinna dziwić. Znana z greckiej mitologii etolska królewna Leda miała dzieci z Zeusem ukrytym pod postacią łabędzia. Innuici zaś wierzą, że ludzie są potomkami dziewczyny, która wyszła za mąż za psa. Oczywiście, w mitach i legendach wszystko jest możliwe. Jednak związki ludzi ze zwierzętami zdarzają się naprawdę.

Nie istnieje państwo, które uznawałoby małżeństwa swoich obywateli ze zwierzętami. Restrykcje prawne da się jednak ominąć nawet w Europie, czego w 2005 r. dowiodła ekscentryczna milionerka z Wielkiej Brytanii Sharon Tendler. Jej nieoficjalna ceremonia ślubna odbyła się w izraelskim delfinarium. Panna młoda wystąpiła w białej sukni i wianku. Dla swojego wybranka, 35-letniego delfina Cindy, zamiast obrączki przygotowała wiadro śledzi.

Śluby ludzi i zwierząt są głównie domeną plemiennych społeczności Azji i Afryki. Tam traktowane są poważnie i często idą w parze z religią i tradycją. Ceremonii międzygatunkowych zaślubin przypisuje się znaczenie magiczne. W trakcie lokalnych hinduskich festiwali dochodzi czasem do zbiorowych ślubów, podczas których prym wśród kandydatów na małżonka wiodą pies, kot, koń i koza.

32-letnia Bimbala Das wybrała zatem dość oryginalnie. Miłosna historia jej życia rozkwitła dwa lata temu w jej rodzinnej wiosce Atala we wschodnich Indiach. Przewlekle chora wówczas Bimbala zauważyła, że w mrowisku niedaleko jej domu żyje kobra. Kiedy przyniosła jej mleko, wyzdrowiała i poczuła, że między nią a wężem nawiązało się porozumienie. „Mimo że węże nie potrafią mówić, my porozumiewamy się na swój sposób. Zawsze, kiedy stawiam mleko koło mrowiska, on wypełza, żeby je wypić. Nigdy mnie nie skrzywdził” – opowiadała Bimbala, która po ślubie przeprowadziła się do bambusowej chatki niedaleko mrowiska. Tuż przed ceremonią przeszła na wisznuizm i to właśnie od starszyzny tej sekty otrzymała zgodę na poślubienie swojego wybranka. Na uroczystość – tradycyjny hinduski ślub z prawdziwego zdarzenia – zjechało się 2000 osób. Ubrana w jedwabne sari Bimbala siedziała na ziemi, a zgromadzeni wokół niej kapłani recytowali święte mantry.
 

 

LEK NA CAŁE ZŁO

 


Decyzję o ślubie ze zwierzęciem podejmuje się w Indiach zazwyczaj z pobudek mniej romantycznych niż te, którymi kierowała się Bimbala.

Ludzie wierzą, że taki mariaż odpędzi zły urok i przyniesie szczęście rodzinie, wiosce, a nawet okolicy. Dlatego na wieść o ślubie Bimbali w Atali wybuchła euforia. Siedmioletnia Pushpa musiała wyjść za mąż, gdyż jej ząb miał dziurę aż do dziąsła, co źle wróży. Selvakumarowi ślub z psem doradził astrolog. Miał to być sposób na odczynienie uroku, który ciążył na nim od 15 lat. „Kiedyś Selvakumar był w świetnej formie. Jednak po tym, jak ukamienował i powiesił na drzewie dwa psy, nie mógł swobodnie ruszać kończynami i stracił słuch w jednym uchu. Przez lata próbował różnych leków, ale nic mu nie pomagało” – twierdzi krewny Selvakumara. Ślub z suką Selvi miał go uzdrowić.

A co potem? „Żyli długo i szczęśliwie?”. Nic z tych rzeczy. Małżeństwa ze zwierzętami nie są konsumowane, a nowożeńcy spędzają noc poślubną osobno. Wybrankom nie dotrzymują wierności, rezerwują sobie prawo ponownego ożenku bez rozwodu. Jeśli znajdą sobie ludzką żonę lub męża, zwierzęcych małżonków porzucają. Ci na szczęście nie wiedzą, że byli tylko pionkami w grze.