ŻYCIORYS PRZESTĘPCY

Magister Kowalski pojął, że w osobie więźnia Farbarowicza trafił na prawdziwy skarb dla swojej naukowej pasji. Zaproponował, aby nadal pisał pamiętnik, a on zadba o wydanie. Miały powstać trzy tomy dzieła, od wczesnego dzieciństwa aż do współczesności. Kowalski wysłał fragmenty pamiętnika do przebywającego w Stanach Zjednoczonych wybitnego polskiego socjologa Floriana Znanieckiego, prosząc o opinię. Profesor uznał pamiętnik za „interesujący”. Farbarowicz wyszedł z więzienia w styczniu 1932 roku. Miał trzydzieści pięć lat, z czego piętnaście przesiedział w więzieniach: carskich, pruskich i polskich. Zamieszkał u swego dobroczyńcy magistra Kowalskiego. Nie wiadomo, na jakich zasadach współpracowali.

Okazało się, że naukowiec zapewnił sobie prawa autorskie do „Życiorysu…”. Nachalnik poczuł się oszukany. Rozstali się. Dostał kilka zasiłków od władz, wspierał go też 100-złotowymi przekazami pieniężnymi brat. Wydawnictwo „Rój”, mimo że zdradzone na rzecz naukowców, wystarało się o półroczną zapomogę dla pisarza bandyty, gdyż Nachalnik obiecał jego właścicielom drugi tom swoich wspomnień. „Życiorys własny przestępcy” został opublikowany na początku 1933 roku przez Towarzystwo Opieki nad Więźniami „Patronat”, w nakładzie 2500 egzemplarzy. Nakład był za mały, aby książka stała się bestsellerem. Przedmowa napisana przez autorów z naukowymi tytułami sugerowała, iż jest to dzieło poważne. Ale „Wiadomości Literackie” zamieściły entuzjastyczną recenzję krytyka Emila Skiwskiego. Równie przychylnie napisał Roman Brandstaetter w „Opinii”, żydowskim tygodniku w języku polskim. Autor wstępu do „Życiorysu własnego przestępcy” Stefan Błachowski, profesor psychologii Uniwersytetu Poznańskiego, uznał, że „nie jest to lektura budująca i uszlachetniająca”, ale warta poznania. „Szczególne znaczenie ma ten życiorys dla policji i urzędników więziennych” – twierdził w przedmowie Kowalski, a także „dla sfer naukowych”: kryminologów, socjologów i psychologów.

Pół wieku później biograf Nachalnika („Złodziej i literat. Życie i sprawki Urke Nachalnika”, Warszawa 1988 r.), równocześnie autor książek o przestępczości, publicysta prawny Stanisław Milewski oceniał, że „autobiografia Nachalnika dała nauce mniej niż po niej niektórzy oczekiwali”. Główny zarzut: autor był „czwartorzędnym przestępcą” i „miał skłonność do koloryzowania i wyolbrzymiania swego znaczenia w środowisku przestępczym”. Milewski nazwał Nachalnika „Zagłobą złodziejskiego środowiska”. „Stałem się złodziejem z różnych motywów i przyczyn, które czyhały na mnie zdradziecko z każdego kąta” – zapewniał Urke Nachalnik. Ojca Farbarowicza, człowieka zimnego emocjonalnie i surowego, zajmowało tylko zarabianie pieniędzy. Kiedy popadał w tarapaty finansowe, stawał się nieznośny. Kiedyś popchnął żonę tak, że upadła. „Nigdy mu tego nie wybaczyłem” – wspominał syn. Zresztą pomiędzy ojcem i synem dochodziło do rękoczynów.