Pyton siatkowany – jeden z najdłuższych węży świata i najsilniejszy dusiciel – do wybrednych nie należy. Zjada wszystko, co upoluje: od szczurów po świnie. Nie pogardzi też niewielkim krokodylem. „Jest bardzo agresywny, większy osobnik mógłby połknąć człowieka. Przedtem ofiarę dusi, co nie jest trudne, biorąc pod uwagę jego rozmiary i siłę” – mówi Włodzimierz Stanisławski z łódzkiego ZOO. „Kiedyś jeden z naszych pytonów pogryzł innego. Trzeba było zszyć ranę i podawać poszkodowanemu gadowi antybiotyk. Siedmiometrowe zwierzę musiało trzymać sześć–siedem osób” – dodaje. W praktyce przyjmuje się, że dla bezpiecznej „obsługi” takiego węża w ZOO potrzeba jednego człowieka na metr długości gada. A pytony mają zwykle 6–7 m, choć jeden z największych znaleziony w Indonezji miał ponad 10 m i ważył 160 kg. Jak zwierzę to radzi sobie z megaposiłkami? „Niestrawność mu nie grozi pod warunkiem, że trawi w odpowiedniej temperaturze, najlepiej 32°C. Jeśli jest za zimno, posiłek zgnije, zanim zostanie strawiony – zmieni się w truciznę i zabije węża” – mówi Włodzimierz Stanisławski.