MONIKA KUCIA: Co to jest obfitość?

RICK JAROW: Przejawem obfitości jest brak lęku. Obfitość pozwala być obecnym tu i teraz, czuć i być w kontakcie z faktem, że tu i teraz masz wszystko, co potrzebne. Zawsze masz tyle, ile trzeba. Nie potrzebujesz doktoratu, nie potrzebujesz przemiany, nie potrzebujesz wyjazdu do Indii, nie musisz jeść brązowego ryżu. Tu i teraz masz dokładnie tyle, ile potrzebujesz. Nieporozumieniem,wręcz błędem jest myślenie o obfitości jako o stanie materialnego dobrobytu. Najważniejsze jest zaufanie życiu.

M.K.: Czy wobec tego poczucie deficytu, braku, nie ma związku ze stanem posiadania?

R.J.: Wciąż nie mamy dobrego narzędzia do obiektywnego pomiaru szczęścia. Ostatnie prace naukowe wskazują natomiast, że powyżej pewnego poziomu materialnego związek między bogactwem a szczęściem zanika. Jest wiele rodzajów ubóstwa. W mojej opinii materialne ubóstwo to część naszej kulturowej choroby, niepotrzebnego cierpienia, które sami stworzyliśmy. Widzimy jednak również wielu ludzi, którzy nie są ubodzy, a jednak ogromnie cierpią. Wystarczy spojrzeć na statystyki uzależnień od narkotyków wśród klasy średniej i ludzi bogatych. Dla mnie to inne oblicze ubóstwa. Z drugiej strony uważam, że sprawy takie jak wyżywienie czy opieka zdrowotna nie powinny być przywilejem, powinny być dostępne dla wszystkich. I to jest możliwe.

M.K.: Gdy mowa o duchowości, można popaść w chęć rozpłynięcia się w nicości, porzucenia rzeczy doczesnych i indywidualnych pragnień. Ty dużo mówisz o indywidualności, o jednostce, a także o pieniądzach i seksie. O tym, że nasza sytuacja i nasze nastawienie mają znaczenie, i o tym, że należy traktować swoje ciało jako cenną własność, a nie bezwartościową skorupę, powłokę.

R.J.: Od czasu II wojny światowej mamy poważny dylemat społeczny: jak pozostać niezależną jednostką, będąc jednocześnie częścią grupy? Bycie częścią grupy kosztem własnej indywidualności owocuje faszyzmem. A bycie jedynie indywidualnością, bez wspólnoty, daje najgorsze oblicze Kalifornii, narcyzm, marność i samotność. Próbujemy znaleźć złoty środek. Tak wyraża się jedna z cech obfitości – obfitość pozwala bowiem objąć sprzeczności, objąć przeciwieństwa. Nie musimy wybierać między dwiema przeciwnymi drogami. Czy mogę uprawiać jogę i ciągle chodzić do kościoła? A dlaczego nie?

M.K.: Mogę być uduchowiona, a jednocześnie bogata?

R.J.: Oczywiście. Ludzie mają wiele traum związanych z pieniędzmi. Traktują je jak tajemnicę. Niektórym łatwiej mówić o swoim życiu erotycznym niż o stanie własnego konta. Większość z nas nie zastanawia się nad tym, czym właściwie są pieniądze. A pieniądze to po prostu sposób, w jaki mierzymy wymianę, i jest on idealnie skorelowany z naszym wartościowaniem siebie i innych ludzi. Pieniądze są jak powietrze – oddychasz nim, więc jak możesz być im przeciwny lub obojętny wobec nich? Uważam, że świadomość niedostatku bazuje na nienawiści. To przestarzały wzorzec.