Wiele motocykli uzyskuje prędkość 300 km/godz., przyspiesza do setki w tempie bolidów F1, a hamować potrafi tak ostro, że krew zalewa oczy. Motocykle są dziś pod każdym względem lepiej dopracowane niż samochody. Z prostego powodu: olbrzymia prędkość wymusza jakość rozwiązań technicznych, a podzespoły motocykli buduje się zawsze z odpowiednio wysoką rezerwą wytrzymałości.

Co to znaczy motocykl nowoczesny? Na przykład Suzuki B-King! Prototyp pokazano w roku 2001. Wtedy wywołał szok, bo wyglądał jak żywcem przeniesiony z kreskówek. Teraz trafił do produkcji seryjnej. Maszyna ma ramę ze stopów aluminium, w pełni regulowane przednie i tylne zawieszenie i hamulce ostre jak żyletki (z przodu aż z czterema tłoczkami). Cały motocykl jest upakowany różnego rodzaju elektroniką (sterowany komputerem układ wtryskowy SDTV, automatyczna kontrola biegu jałowego i przepustnica, dopasowująca ciśnienie zwrotne w układzie wydechowym do prędkości obrotowej silnika). Elektronika w połączeniu z precyzyjną mechaniką dają moc aż 184 koni. Na zbiorniku paliwa umieszczono sprytny przełącznik. W trybie A jeździ się spokojnie i w miarę delikatnie. Włączenie pozycji B powoduje, że przy odkręcaniu manetki gazu moment obrotowy zaczyna rosnąć liniowo, niemal jak przy przyspieszaniu… tramwajem. Motor jest przy tym ekologiczny (!), bo użycie 32-bitowego sterownika i precyzyjnych wtryskiwaczy pozwoliło obniżyć emisję szkodliwych substancji z rur wydechowych.

Czy można mieć coś mocniejszego niż B-King? Można! Dla fanów przyspieszeń i wyścigów na ćwierć mili Yamaha zbudowała nowego VMaxa. Nowego, bo ten pierwszy legendą motoryzacji stał się już w połowie lat 80. XX wieku. VMax Anno Domini 2009 ma cztery cylindry, 1,7 litra, 200 koni mechanicznych i uzyskuje moment obrotowy 167 niutonometrów (to jedna trzecia momentu, który przed dekadą rozwijały silniki sportowych Jaguarów XJR).

VMax jest w pełni zelektronizowany (za osiągi odpowiada technologia G.E.N.I.C.H. – systemy elektronicznie sterowanej długości kolektorów dolotowych i elektronicznej przepustnicy są ze sobą połączone). Umie podpowiedzieć, kiedy zmienić bieg. Ma też blokadę bezpieczeństwa, żeby motorem nie jeździć powyżej 220 km/godz. Tyle że ten system nie działa przez 400 metrów od startu. Po co? Żeby motocyklista mógł imponować innym.

Suzuki B-King, jak i Yamaha VMax są mocne, ale dają sobie radę w zasadzie tylko na asfalcie. Tymczasem motocyklem można jeździć po piachu, pokonywać rzeczne brody, a nawet przebyć Saharę. Warunek – motor musi być do tego przygotowany. Jak BMW R1200GS. Ten motocykl ma solidną ramę, mocny silnik o sprawdzonych rozwiązaniach technicznych, zawieszenie z bardzo długim skokiem i jest wyposażany w metalowe sakwy – kurzoodporne i tak duże, że zmieści się w nich ekwipunek na długą podróż. Udowodnił to aktor Evan McGregor – przejechał swoim BMW dookoła świata i nakręcił przy okazji doskonały film dokumentalny.

Motocykle takie jak BMW R1200GS nie są łatwe w prowadzeniu. Żeby umieć sobie z nimi poradzić, trzeba najpierw zdobyć doświadczenie. Co mają zrobić kierowcy, którzy poruszają się tylko na trasie dom–praca? Dla nich jest Honda DN-01 – motocykl z wygodną skórzaną kanapą, ramą gwarantującą maksymalny komfort prowadzenia i automatyczną skrzynią biegów. Motor ma tylko 65 koni, ale to i tak wystarcza, żeby przegonić wszystkie samochody.

MOTOR JAK PUDZIAN


Amerykańska firma Boss Hoss buduje jednoślady specjalne. To jedna z nielicznych (o ile nie jedyna) manufaktura, w której powstają motory z silnikami ośmiocylindrowymi. Boss Hossy są wielkie, ciężkie (około pół tony), a ich jednostki napędowe mają – jak w potężnej odmianie BHC-3 LS2 – aż 6 litrów pojemności i moc sięgającą 425 KM.

Z MOTOCYKLOWEGO ŁONA


Tylko największe koncerny motoryzacyjne – takie jak Suzuki i Honda – mogą sobie pozwolić na wytwarzanie zarówno samochodów, jak i motocykli. W porównaniu z tymi kolosami firma KTM z Mattighofen to maleństwo. Austriacy są jednak bardzo ambitni i oprócz budowania doskonałych motocykli terenowych (KTM-y wielokrotnie wygrywały słynny Dakar) uruchomili również produkcję superauta. X-Bow ma nadwozie z włókna węglowego, 2-litrowy, 240-konny silnik zaadaptowany z Audi, a powstało z myślą o wyścigach po torze.