Przysłowie mówi: co masz zrobić jutro, zrób dziś. Greg McKeown, autor książki „Esencjalizm. Mniej, ale lepiej”, powiedziałby zapewne: owszem, zrób dziś, ale tylko to, co uważasz za ważne. 40-letni Brytyjczyk (na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych) uważany jest za orędownika esencjalizmu. To styl życia, choć może trafniej byłoby powiedzieć – sposób postępowania polegający na eliminowaniu z listy obowiązków tego, co nieważne, i skupianiu się jedynie na rzeczach istotnych.

SYGNAŁW SZUMIE

Według McKeowna drogę esencjalizmu najlepiej obrazuje niemieckie powiedzenie „weniger aber besser”, czyli dosłownie: mniej, ale lepiej. Przekonuje, że możemy być w czymś naprawdę świetni, jeśli wyeliminujemy elementy, które niepotrzebnie nas rozpraszają. Zdaniem esencjalistów na co dzień otacza nas szum, który nas rozprasza. Niemal wszystko nim jest, a tylko nieliczne rzeczy mają prawdziwą wartość. Będziemy efektywni, jeśli z szumu uda nam się wybrać elementy ważne.

Esencjaliści – zdaniem McKeowna – są w stanie usłyszeć sygnał ukryty w szumie i wyłuskać najważniejszy komunikat. Problem nieesencjalistów polega na tym, że rzucają się na wszystkie informacje, także nieistotne. Chyba każdy pamięta sytuację, w której próbował złapać kilka srok za ogon. Braliśmy dodatkowe obowiązki w pracy, bo chcieliśmy się wykazać albo głupio było odmówić, a po jakimś czasie narzekaliśmy, że tyle mamy na głowie, nie wyrabiamy się z terminami albo że końcowy efekt nie zachwyca, bo „przecież nie mieliśmy czasu”. A ile razy zamiast dążyć z determinacją do celu, poddawaliśmy się niezliczonym „przeszkadzaczom”? Zamiast kończyć projekt czy pisać tekst, wstawialiśmy pranie, zabieraliśmy się za gotowanie obiadu czy odpowiadaliśmy na maile, które wcale nie były pilne.

Jeśli mamy zbyt wiele spraw na głowie, to na wszystko nie starczy nam czasu. A jakość pracy prawdopodobnie spadnie. Jeśli wyspecjalizujemy się w załatwianiu nieistotnych spraw, to praca szybko przestanie nam dawać satysfakcję. „Czy kiedykolwiek miałeś wrażenie, że rozmieniasz się na drobne? Czy kiedykolwiek czułeś, że jesteś przepracowany, a jednocześnie twoje umiejętności nie są właściwie  wykorzystane? Czy kiedykolwiek stwierdziłeś, że jesteś coraz lepszy w coraz mniej istotnych sprawach?” – pyta Greg McKeown w swojej książce. „Czy kiedykolwiek czułeś, że jesteś bardzo zajęty, ale nieproduktywny? Czy nie masz wrażenia, że jesteś w ciągłym ruchu, ale zmierzasz donikąd?

Jeżeli odpowiedziałeś twierdząco na którekolwiek z powyższych pytań, uratować cię może wejście na drogę esencjalizmu”. Jak to zrobić? Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę z tego, że mamy prawo wyboru i że decyzja o tym, jak zagospodarujemy nasz czas i energię, zależy tylko i wyłącznie od nas. Następnie musimy uświadomić sobie to, że nie wszystko, co się dzieje wokół nas, jest istotne. Warto poświęcić czas, by z „szumu” wybrać te sprawy, które są ważniejsze od innych, włożyć wysiłek w ich wyszukiwanie i na nich skupić swoją energię. Esencjalista wie, że nie może „mieć wszystkiego i robić wszystkiego”.