Samce ryb Porichthys notatus z rodziny batrachokształtnych, żyjące wzdłuż zachodniego wybrzeża USA, wydają donośne, szumiąco-rechoczące dźwięki - można ich posłuchać tutaj. Nie posiadając apartu głosowego, ryby te zawdzięczają swój głos wibracjom pęcherza pławnego. Intensywne dźwięki przypominające rechot żab, mają na celu zwabienie samic, gdy gniazdko pod skałami zostanie już wybudowane, a także ochronę swojego terytorium przed nieproszonymi gośćmi po zapłodnieniu jaj.

         Biolodzy przypuszczali już wcześniej, że zdolność wydawania dźwięków jest wynikiem ewolucji zwierząt prehistorycznych. Do tej pory jednak nie znaleźli oni żadnych dowodów na potwierdzenie tej teorii.  

          Niedawno neurobiolog Andrew Bass z Uniwersytetu Cornell, który już od dziesięciu lat bada życie ryb z rodziny Porichthys, zwanych również ropusznikami, prześledził wraz z dwoma kolegami, Edwinem Gillandem z Uniwersyetu Howard i Robertem Bakerem z Uniwersytetu Nowojorskiego, rozwój neuronów w mózgu rybich larw. Za pomocą konfokalnej skaningowej tomografii laserowej (HRT) znaleźli oni komórki nerwowe , które regulują wysokość i długość wydawanych przez zwierzę dźwięków. Okazało się, że znajdują się one pomiędzy podstawą tylnej części mózgu oraz początkiem rdzenia kręgowego. W tym właśnie obszarze mózgu i prawie w ten sam sposób pracują struktury neuronów u ptaków, płazów i ssaków. Naukowcy wyciągnęli więc wniosek, że pojawienie się w wyniku ewolucji naszych neuronów „głosowych” zawdzięczamy właśnie prehistorycznym rybom.Teraz musimy więc dokonac rewizji powiedzenia, jakoby dzieci i ryby głosu nie miały. JSL

news.cornell.edu