Pierwszy ryś został złapany w zeszłym roku we wsi Skawica. Drugiego mniej więcej w tym samym czasie ludzie wyjęli z gniazda na zboczach Policy niedaleko wsi Sidzina (Małopolska). Jego rodzeństwo nie przetrwało. Oba uratowane zwierzęta były bardzo wycieńczone. Były to samice, które nie pochodziły z jednego miotu i zostały osierocone przez matki. Specjaliści nie wiedzą jak to się stało, że w tym samym czasie zginęły dwie opiekujące się młodymi samice.

Wycieńczone koty trafiły Jacka Wąsińskiego, który prowadzi ośrodek rehabilitacji dla dzikich zwierząt „Leśne Pogotowie” przy Nadleśnictwie Katowice. Zwierzęta przeczekały w ośrodku zimę i szybko doszły do siebie. Pod koniec marca tego roku obie rysice przewieziono pod Babią Górę. Zamknięto je najpierw w umieszczonej w głębi lasu wolierze, aby przyzwyczaiły się do leśnych zapachów i dźwięków oraz aby przywykły do zmiennej pogody.

Niedawno oba rysie zostały wypuszczone na wolność w rejonie Babiej Góry. Oba mają obroże telemetryczne, dzięki którym można kontrolować ich wędrówki. Samiczki - według specjalistów z Babiogórskiego Parku Narodowego - radzą sobie w naturze bardzo dobrze. Na razie trzymają się blisko siebie, ale powoli zaczynają zapuszczać się w odleglejsze okolice, prawdopodobnie w poszukiwaniu rewirów. Prawdopodobnie także dość skutecznie samodzielnie polują, nie przyzwyczaiły się także do ludzi w czasie kilku miesięcy spędzonych w pogotowiu i są płochliwe. Rysie zostały wypuszczone na wolność w tym samym czasie, w którym samice rysi odganiają swoje młode, aby przystąpić do rui. To najlepszy moment, aby w naturalny sposób rozpoczęły samodzielne życie.

Szacuje się, że w Polsce żyje około dwustu rysi, a w okolicy Babiej Góry jest ich około sześciu. (h.k.)