Czytaj także: 1943. Wojna polsko-ukraińska

Focus Historia:Dlaczego w polskich przedwojennych województwach wschodnich doszło w 1943 i 1944 r. do masakr Polaków?

Grzegorz Motyka, historyk specjalizujący się w tematyce ukraińskiej,  członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej. Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN. Autor wielu książek poświęconych tematyce OUN i UPA,  m.in. „Pany i rezuny”, „Tak było w Bieszczadach”, „Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła”.: W pracach historyków najczęściej są wymieniane cztery przyczyny. Pierwsza – to polityka narodowościowa II RP. Pomimo formalnego równouprawnienia mniejszości narodowe były jednak traktowane jak obywatele drugiej kategorii. Co w przypadku Ukraińców oznaczało na przykład zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej w czasie pacyfikacji 1930 r., zarządzonej w odpowiedzi na sabotaże Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, czy zniszczenie ponad 100 cerkwi prawosławnych na Lubelszczyźnie w 1938 r.

Druga przyczyna to wyznawana przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – frakcji Bandery (OUN-B) radykalna ideologia nacjonalistyczna – bliska lub wręcz tożsama z faszyzmem. Zakładała, że w walce o niepodległość Ukrainy nie obowiązują żadne zasady etyczne i można dla osiągnięcia tego celu popełnić każdą zbrodnię. Nacjonaliści widzieli też przyszłe państwo jako jednorodne etnicznie. Za trzecią przyczynę uznaje się politykę niemieckich i sowieckich okupantów. Obydwa reżimy totalitarne stosowały na podbitych terenach politykę represji na wielką skalę.

Miało to bardzo destrukcyjny wpływ na moralność społeczną. Duże poruszenie wywołała pierwsza sowiecka deportacja z lutego 1940 r., kiedy to polscy koloniści na Kresach (przeciwko ich osadzaniu ukraińska społeczność protestowała przez cały okres międzywojenny) nagle zostali w ciągu jednej nocy deportowani w głąb Związku Sowieckiego. Jeszcze większe znaczenie miała zagłada Żydów. W 1942 r. zniknęła z Wołynia parusettysięczna społeczność od wieków wpisana w historię regionu. Takie masowe akcje stwarzały wrażenie, że wszystko wolno, że zbrodnia jest czymś zwyczajnym, uodporniały na widok ludzkiego cierpienia.

I rzecz ostatnia – konflikt polityczny między polskim i ukraińskim ruchem niepodległościowym. Tak Polacy, jak i Ukraińcy chcieli przede wszystkim wywalczyć niepodległość. Problem w tym, że jedni i drudzy nie wyobrażali sobie, by w ich państwie nie było Lwowa. Mieliśmy do czynienia ze sporem terytorialnym, w którym żadna ze stron nie potrafiła lub nie mogła ustąpić. W mojej ocenie każda z tych przyczyn jest ważna i gdyby zabrakło choć jednej, to być może nie doszłoby do aż tak wielkiej tragedii. Ale zdarza się, że badacze w zależności od tego, którą stronę reprezentują, koncentrują uwagę na wybranej przyczynie.

Wielu historyków ukraińskich twierdzi, że masakry Polaków były formą spontanicznego odwetu miejscowej ludności za krzywdy i upokorzenia, jakich ta ludność doznała w II RP. Choć znane też im źródła przeczą, byśmy mieli na Wołyniu do czynienia ze spontaniczną akcją. Z kolei polscy publicyści często uważają, że polityka II RP ws. mniejszości była właściwie bez zarzutu i wyłączną winę upatrują w popularności nacjonalistycznej ideologii OUN.

F.H.: Jaka część ludności polskiej Wołynia została zamordowana?

G.M.: Jeżeli uznamy, że zginęło tam 60 tysięcy Polaków, to około jedna piąta.

F.H.: Dlaczego ataki na Polaków zaczęły się akurat tam, skoro dla OUN Wołyń miał dużo mniejsze strategiczne znaczenie niż np. Lwów?

G.M.: Wołyń leżał na uboczu, a niemiecka władza administracyjna pozagłównymi miastami była tam dość słaba. Stwarzało to dobre warunki do organizowania ruchu partyzanckiego, dlatego właśnie w tym regionie powstały pierwsze oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii – UPA.

W województwie wołyńskim mieszkało też stosunkowo mało Polaków – 14–16 proc. To kusiło, aby przeprowadzić akcję całkowitej depolonizacji. Z dokumentów OUN wynika wyraźnie, że o ile w Galicji Wschodniej nacjonaliści chcieli wypędzić Polaków pod groźbą śmierci, o tyle na Wołyniu najpóźniej w maju– –czerwcu 1943 r. zapadła decyzja, aby dokonać totalnej eksterminacji ludności polskiej.

F.H.: Czy oznacza to, że decyzja o eksterminacji nie zapadła w kierownictwie OUN, ale podjęli ją lokalni dowódcy UPA z Wołynia?

G.M.: Z całą pewnością centralne kierownictwo OUN-B jesienią 1942 r. podjęło decyzję, że w momencie rozpoczęcia działań powstańczych przez UPA Polacy zostaną wypędzeni z ziem uznawanych przez nacjonalistów za ukraińskie. Przy czym z góry zakładano, że tzw. aktywni Polacy zostaną zamordowani, co miało skłonić pozostałych do wyjazdu.

Jednak kiedy w lutym 1943 r. UPA rozpoczęła „antypolską akcję”, już przy pierwszych napadach mamy do czynienia z wypadkami mordowania całych wsi. Nie jest jasne, czy wynikało to ze zmiany planów centralnego kierownictwa OUN, czy też była to inicjatywa lokalnego dowództwa. Nie udało się dotąd znaleźć dokumentów, które by rozstrzygnęły te wątpliwości i być może nigdy ich nie poznamy.

Według mnie bardzo prawdopodobna jest wersja, że lokalne kierownictwo na Wołyniu postanowiło zrealizować program wypędzenia Polaków poprzez „punktowe” wymordowanie wybranych polskich wiosek, aby przerazić pozostałą ludność. Gdy jednak okazało się, że Polacy organizują samoobronę i stawiają opór, późną wiosną 1943 r. zapadła decyzja o totalnej eksterminacji. Podjął ją kierownik OUN-B i zarazem dowódca UPA na Wołyniu Dmytro Klaczkiwski (ps. Kłym Sawur). W tym czasie w kierownictwie OUN-B w Galicji Wsch. doszło do rywalizacji o przywództwo w organizacji. Ostatecznie wygrał Roman Szuchewycz.