Wisłę bardzo długo nazywano w średniowieczu Wandalus. „Nad rzeką Wandalus, pospolicie Wisłą zwaną” – można przeczytać w dokumencie księcia Bolesława Wstydliwego z 1254 r. Jak zresztą twierdzi część lingwistów, samo słowo „Wisła” mogło również wziąć się z języka wandalskiego. Według tej koncepcji nazwa królowej polskich rzek pochodzi od starogermańskiego „veis”, oznaczającego „coś, co płynie, cieknie”. Niewykluczone, że i inne polskie słowa mają swe korzenie w „wandalszczyźnie”. Problem jednak w tym, że język ten jest prawie zupełnie nieznany i trudno to zidentyfikować.

KLĘSKA W AFRYCE

Kariera Wandalów w basenie Morza Śródziemnego zakończyła się mniej więcej w tym samym czasie, co na przyszłych ziemiach polskich. Złupiwszy Rzym, Genzeryk zadał ostateczny cios zachodniemu państwu cezarów i stał się potężnym graczem w regionie. Jego wojska zajęły Sycylię, Sardynię i Korsykę i przez wiele lat bezlitośnie łupiły wybrzeża Italii. Po śmierci największego władcy Wandalów w 477 r., stworzone przez niego państwo zaczęło jednak chylić się ku upadkowi.

Na południowym wschodzie Europy przetrwał tymczasem drugi człon dawnego Cesarstwa Rzymskiego – Bizancjum ze stolicą w Konstantynopolu. Bizantyjczycy powzięli plan odbicia zajętych przez barbarzyńców prowincji rzymskich na Zachodzie. Państwo wandalskie poszło na pierwszy ogień. W 533 r. armia bizantyjska wylądowała na wybrzeżach północnej Afryki, atakując Kartaginę. W decydującej bitwie wojska wandalskie zostały rozgromione. Król Gelimer stawiał jeszcze przez jakiś czas opór, ale w końcu poddał się najeźdźcom. Część jego wojowników zginęła, część deportowano do różnych części państwa bizantyjskiego.

W opanowanej przez Bizantyjczyków prowincji pozbawieni dominującej pozycji Wandalowie zostali wchłonięci przez tubylców. Ich kultura szybko upadła i zanikła. Po dawnych panach zostały tylko rozproszone geny, może jakieś motywy ozdobne na garnkach i zapożyczenia słowne w językach innych ludów.

Co ciekawe, jedno słowo – „wandal” – zrobiło oszałamiającą, prawdziwie światową karierę. W XVIII w. zaczęto w Europie określać tym terminem łobuzów bezmyślnie niszczących dobra materialne. Trochę niesprawiedliwie dla Wandalów, bo bezlitosne łupienie miast było w ich czasach standardem, a wojownicy Genzeryka dewastowali Rzym nie z czystej pasji niszczenia, ale dla własnego wzbogacenia.

Pozostaje się tylko cieszyć, że w ślad za terminem „wandalizm” nie rozpowszechniło się skojarzenie Wandalów z Polakami w wersji Bielskiego czy Dzierzwy. Mogłoby to umacniać tzw. czarną legendę Polski, tak usilnie zwalczaną przez naszą obecną politykę historyczną. Po rozróbach polskich kiboli we Włoszech tamtejsze bulwarówki pisałyby na przykład: „Polacy szaleją! Po szesnastu wiekach znów zniszczyli Rzym!”...