Po przywiezieniu do Europy zabalsamowane zwłoki najczęściej trafiały do aptek. Tam tarto je na proszek i mieszano z rabarbarem, czarnym bzem, majerankiem lub tymiankiem. Można też było wygotować z mumii tłuszcz. Niezależnie od metody przygotowania preparaty z mumii używano jako leki gojące stłuczenia i tamujące krwotoki. Botanik i farmakognosta Adam Lonicer (XVI w.) zalecał stosować je także w przypadku problemów trawiennych, bólu głowy, bólu gardła, krwotoku, uszkodzenia pęcherza, cewki  moczowej i nerek, nietrzymania moczu, a także w przypadku ukąszenia przez skorpiona. Mumie miały być również skuteczne w leczeniu hipochondrii. Specyfiki z zabalsamowanych zwłok stały się tak popularne, że trafiły do literatury. W „Makbecie” Williama Szekspira mumia wchodzi w skład magicznej mikstury warzonej przez wiedźmy: „Jeszcze ingrediencji kilka!/ Łuska smoka i ząb wilka,/ z mumii sok, kiszka i ślina/ Zbójcy morskiego rekina”.

PRAWIE ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ  

Wielki popyt na mumie doprowadził do zmniejszenia się ilości łatwo dostępnych i pełnych grobowców w Egipcie. Przedsiębiorczy mieszkańcy kraju nad Nilem rozpoczęli więc produkcję „świeżych” mumii, które podczas sprzedaży miały uchodzić za oryginały. W podróbkach specjalizowali się także egipscy Żydzi. Jako „materiał” wykorzystywali ciała skazańców oraz zmarłych w szpitalach biedaków. Aby wykonać sztuczną mumię, należało posmarować denata smołą, ciasno związać, a następnie na kilka lat płytko zakopać w ziemi w celu wysuszenia. Nierzadko przeznaczone na mumie ciała układano w stosy, suszono w słońcu, a następnie nacierano żywicą.

Europejscy aptekarze szybko nauczyli się rozpoznawać podróbki. Francuski farmakognosta Pierre Pomet w wydanej w 1694 r. pracy „Historie generale des drogues”, zaznaczał, że prawdziwa mumia „powinna być czarna, bez piasku, musi także wydzielać przyjemną woń – nie zapach smoły czy żywicy, lecz spalenizny”. Aby zapewnić swych pacjentów o autentyczności sprzedawanego  przez siebie specyfiku, aptekarze zaczęli określać go jako mumia vera, czyli mumia prawdziwa. Zdarzało się jednak, że sami farmaceuci skuszeni perspektywą zysku produkowali fałszywki. W XVII w. austriaccy aptekarze przerabiali na mumie tureckich jeńców wojennych. Wśród przedstawicieli ówczesnego świata medycznego zdarzały się nieliczne głosy odradzające spożywania mumii. Obawiano się, że może okazać się ciałem osoby cierpiącej wcześniej na ciężką chorobę, np. syfilis. Angielski dramaturg John Webster (XVII w.) pisał: „Twoi Towarzysze/Połknąwszy ciebie jak mumię człowieku,/Dostali zgagi po tym wstrętnym leku”. Być może niektórzy dostrzegali także w spożywaniu mumii akt kanibalizmu…