Trop argentyński

Po zakończeniu śledztwa NKWD, w ZSRR zapadła narzucona odgórnie wieloletnia cisza. Dopiero w czasach pieriestrojki i głasnosti historycy zaczęli na nowo analizować wątki i ślady zignorowane lub świadomie pominięte przez śledczych z lat 40. Przypomniano, że 26 kwietnia 1945 r. do bunkra przyleciała mistrzyni pilotażu i ulubienica Führera Hanna Reitsch wraz z Robertem Ritterem von Greim, którego Hitler, po zdradzie Goeringa, mianował tego dnia szefem Luftwaffe. Reitsch namawiała Hitlera, by opuścił z nią Berlin. Odleciała bez niego, ale w Tiergarten jeszcze co najmniej trzykrotnie lądowały i startowały samoloty. Drogą lotniczą opuścił Berlin np. szef gospodarki Rzeszy i nadworny architekt Hitlera Albert Speer. Ostatni start odbył się 30 kwietnia o 16.00. Inne sowieckie dokumenty informują, że tego dnia z okolic bunkra ruszyła naprędce sformowana kolumna czołgów, która osłaniała kilka aut osobowych. Czołgi zostały zatrzymane i zniszczone przez oddziały I Armii Wojska Polskiego. Samochody jednak się przedarły.

W nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1945 r. z Kilonii odpłynęła łódź podwodna – nowoczesna jednostka dalekosiężna. Na pokładzie było troje cywilnych pasażerów – VIP-ów, w tym jedna kobieta. W pierwszych dniach czerwca 1945 r. dwa U-Booty poddały się w Mar del Plata w Argentynie. Sugerowano, że mógł to być speckonwój Hitlera. Trzy tygodnie przed końcem wojny, także z Kilonii, wypłynął U-530 z tajną misją o kryptonimie „Walkiria 2”. Na pokładzie znajdowały się m.in. osobiste rzeczy Hitlera. Miał płynąć na Antarktydę. Kilka dni po nim tym samym kursem popłynął U-977. Zaczęto też publikować relacje, które potwierdzały hipotezę o ucieczce Hitlera. Kilka lat temu tygodnik „Ogoniok” wydrukował relację agenta KGB, który siedział w celi z kamerdynerem Hitlera. Milczący zazwyczaj jak grób Linge miał mu powiedzieć o śmierci Hitlera coś takiego: „Prawdę zna tylko Bormann i ja. Bormanna nie ma, a ja nic im nie powiedziałem”. Bestselerem stało się tłumaczenie wydanej w latach 80. w USA książki George’a Douglasa „Szef gestapo Heinrich Müller”. Jej autor twierdzi, że Müller nie zginął w 1945 r., lecz został przewieziony do Stanów i ukryty przez CIA, z którą współpracował. Douglas utrzymywał, że przeprowadził wywiad rzekę z Müllerem w 1965 r., jednak zobowiązał się opublikować materiał dopiero po śmierci rozmówcy.

Müller wyznał, że osobiście przygotował akcję podstawienia Rosjanom sobowtóra Hitlera. Miał nim być robotnik fabryczny o nazwisku Sillin, daleki krewny Hitlera. Tuż przed wkroczeniem Sowietów Müller kazał Sillina zastrzelić i porzucić trupa w miejscu, w którym Rosjanie łatwo go znajdą. Pytanie: czy Müller mówił o człowieku w zacerowanych skarpetach, czy o spalonym razem z kobietą w leju po bombie? W 1993 r. Rosjanie przeprowadzili trzecie i ostatnie śledztwo dotyczące autentyczności szczątków Hitlera. Tym razem zbadano szczękę wykopaną przez NKWD w 1946 r. Po raz pierwszy porównano ją ze zdjęciami rentgenowskimi uzębienia Hitlera, które zostały wykonane tuż po zamachu von Stauffenberga w 1944 r. i znajdowały się w posiadaniu Amerykanów. Badanie przeprowadził prof. Wiktor Zwiagin z federalnego Centrum Ekspertyz Sądowo- -Medycznych. Zwiagin nie miał wątpliwości – zdjęcia przedstawiają badaną szczękę. Lew Bezimienski, autor wielu książek o III Rzeszy, człowiek, który jako pierwszy – na długo przed moskiewską wystawą – dotarł do tajnych dokumentów KGB i opisał losy szczątków Hitlera do ich spalenia w 1970 r., tak podsumowuje niekończące się sensacje wokół śmierci Hitlera: „Sami sobie jesteśmy winni. Zamiast udostępnić światu wyniki śledztw Smiersza i KGB z lat 40., my zachowaliśmy się według długiej i sprawdzonej metody bolszewickiej – utajnić, ukryć, a za puszczenie pary z gęby zesłać na Sybir. Jak w takiej atmosferze miały nie powstać dziesiątki spiskowych hipotez? Każdy normalny człowiek rozumuje tak: jak ktoś coś ukrywa, ma co ukrywać. Nikt nie wziął pod uwagę faktu, że ma się do czynienia z systemem, który z ukrywania uczynił sztukę dla sztuki”.