Urodził się w 1977 roku i osiągnął już to, na co niektórzy pracują całe swoje życie. Doradzał ponad trzydziestu rekordzistom świata w sporcie zawodowym i olimpijskim. Był analitykiem i aktywistą organizacji zajmujących się problemem azylu politycznego. Na Princeton University prowadził gościnnie wykłady z przedsiębiorczości w branży high-tech. Zdobył mistrzostwo Chin w kick boxingu, ustanowił rekord Guinnessa w tangu, był tancerzem breakdance w tajwańskim MTV i aktorem w najpopularniejszych serialach telewizyjnych w Chinach i Hongkongu.

Poza tym zna sześć języków, prowadzi międzynarodową firmę korzystając z internetu bezprzewodowego, jest inwestorem, podróżuje i napisał trzy książki, które stały się światowymi bestsellerami. Timothy Ferriss robi wciąż mnóstwo fascynujących i ciekawych rzeczy, o których kiedyś tylko marzył. Zanim jednak zmienił swoje życie, pracował dwa lata po 14 godzin dziennie w dziale sprzedaży jednej z kalifornijskich firm. Potem prowadził swoją działalność, co dawało mu więcej swobody, ale zabierało niemal 20 godzin dziennie. Wszedł na drogę typowego biznesowego stylu życia – harować teraz, żeby dopiero na emeryturze wydawać ciężko zarobione pieniądze.

Nie mógł się jednak zgodzić na to, że poświęca najlepsze lata życia prawie wyłącznie na ciężką pracę. Doszedł do wniosku, że nie chce mieć milionów, chce tylko żyć jak milioner – nie martwić się o pieniądze i spędzać czas tak, jak lubi, a nie tak, jak musi. Jego priorytetem stało się więc szukanie odpowiedzi na pytanie: „Jak mogę zacząć prowadzić życie milionera, nie mając miliona dolarów?”. Zaczął totalną rewolucję swojego stylu myślenia, życia i postępowania, która miała go doprowadzić do zwiększenia efektywności pracy przy jednoczesnym zmniejszeniu czasu na jej wykonanie. Wynik? Z czternastogodzinnego dnia pracy i 40 tys. dolarów rocznie przeszedł na czterogodzinny tydzień pracy i 40 tys. dolarów miesięcznie.

Zyskał pieniądze i czas na realizowanie tego, co dawało mu większą satysfakcję w życiu. Dokładniej o tym, w jaki sposób Tim Ferriss zmienił swój styl życia, możesz przeczytać w jego książce „4-godzinny tydzień pracy. Uwolnij się od schematu od 9.00 do 17.00 i dołącz do niezależnych finansowo”.

Jeśli należysz do tych, którzy większość swojego czasu spędzają na pracy i wciąż na później odkładają przyjemności, rodzinę, przyjaźnie, sport, podróże czy inne marzenia – zapraszam cię do wykonania pierwszego małego kroku w kierunku większej efektywności. Inspirując się między innymi narzędziami stosowanymi przez Ferrissa, chciałabym zaproponować ci kilka sposobów na sprytniejsze wypełnianie obowiązków, żebyś już nie musiał odkładać na później tego, na co zazwyczaj brakuje ci czasu.

 

​Nie układaj, tylko wyrzucaj

 

Zwiększanie swojej efektywności to temat omawiany już chyba na wszystkie sposoby. Wciąż jednak najbardziej kojarzy się z technikami zarządzania czasem i doskonalenia planowania każdego dnia metodą „to do list”. Nie wystarczy jednak nauczyć się układać swoje zadania tak, żeby wypełnić każdą minutę w ciągu doby. Wiele spraw to porządkuje, ale nie sprawia, że wykonujemy pracę efektywniej i zyskujemy wolny czas. Może jedynie gwarantuje, że prędzej czy później zrobimy to, co powinniśmy. W zwiększeniu efektywności chodzi przede wszystkim o to, żeby wziąć odpowiedzialność za swój czas i przestać go marnować na sprawy, które nic wartościowego nie przynoszą pod względem finansowym, zawodowym ani prywatnym. Aby zyskać więcej, robiąc mniej, trzeba skupić się przede wszystkim na eliminowaniu zbędnych zadań i czynności.

„Od tej chwili zapamiętaj sobie na zawsze – pisze Tim Ferriss w „4-godzinnym tygodniu pracy” – że to, co robisz, jest nieskończenie ważniejsze od tego, jak to robisz. Wydajność jest ważna, ale bezużyteczna, jeśli nie odnosi się do właściwych rzeczy”. Większość firm na świecie zatrudnia ludzi na godziny, czyli zadaniem pracownika jest nie tylko wykonanie tego, co ma do zrobienia, ale też wypełnienie czymś tych ośmiu godzin w ciągu dnia. Wpadamy w kołowrotek krzątania się, przekładania papierów, sprawdzania e-maili, spotykania się, prowadzenia długich rozmów telefonicznych, parzenia kawy, sprawdzania Facebooka czy porządkowania folderów w komputerze. Wszystko po to, żeby sprawić wrażenie osób zajętych i ciężko pracujących. Znam osoby, które są tak zajęte wykonywaniem zadań zastępczych, że zazwyczaj zostają po godzinach, żeby zrobić to, co do nich należy. Możesz powiedzieć: „OK, posiedzę na Facebooku i tak mi za to płacą”– ale marnujesz przecież swój czas.


Ścieżki rozwoju

  • Timothy Ferriss „ 4-godzinny tydzień pracy” MT Biznes 2011
  • Bartłomiej Stolarczyk „ Naucz ich, jak mają cię traktować” Onepress 2014

1. ZŁODZIEJE CZASU 

 

Jak się pozbyć nawyków, z powodu których marnujemy czas? Zacznij od odpowiedzi na trzy pytania, które proponuje w swojej książce Tim Ferriss: 

1. Jakie czynności wykonuję najczęściej, kiedy unikam wzięcia się za właściwą pracę? Chodzi o wskazanie zastępczych czynności, które zazwyczaj podejmujesz, żeby odłożyć na później ważniejsze zadania, np. przeglądanie Facebooka. Bądź ze sobą szczery

. 2. Gdybym miał zawał serca i mógł pracować tylko przez dwie godziny dziennie, co bym robił? To pytanie pomoże ci znaleźć te czynności, których wykonanie zagwarantuje ci na koniec dnia satysfakcję. Warto zadawać sobie takie pytanie co rano i zacząć od tych najważniejszych czynności. Reszta zadań najprawdopodobniej może poczekać.

3. Gdybym miał przyłożony pistolet do głowy i musiał przestać wykonywać cztery piąte czasochłonnych zadań, z których bym zrezygnował? Odpowiedź na to pytanie pomoże ci nazwać czynności, które zabierają twój czas w pracy i nie wspierają głównych celów. Jeśli już wiesz, co kradnie twój czas, zacznij szukać sposobów na wyeliminowanie właśnie tego, zwłaszcza ze swojego życia zawodowego. Obok znajdziesz rady, które mogą być dla ciebie inspiracją do konkretnych działań.