Projekt ten jest związany z sytuacją ekologiczną na obszarze Wielkich Jezior Północnoamerykańskich. Biolodzy i ekolodzy biją na alarm, odkryli bowiem, że statki dalekomorskie, żeglujące po Rzece Świętego Wawrzyńca zawlekły do wód Wielkich Jezior przynajmniej 185 gatunków organizmów żywych (ryb, mięczaków, mikrobów chorobotwórczych), które pochodzą z różnych części świata. Odpowiedzialność za ten stan ponosi woda balastowa, podczas spuszczania której organizmy te dostają się na terytorium USA.
Kongres USA rozpatruje projekt ustawy, zobowiązującej wszystkich armatorów do instalowania na pokładach statków kosztownego systemu sterylizacji (ponad 500 tys. dol.), które będą zabijać „wszystko, co żyje” w zbiornikach balastowych.
Masowce nie posiadające balastu będą więc tańsze w eksploatacji, gdyż w celu uniknięcia „połowu” organizmów żywych przez zbiorniki balastowe nie będą musiały zaopatrywać się w dodatkowe urządzenia. Równocześnie stateczność statku niezaładowanego nie ulegnie zmianie.
Fizycy proponują następujące rozwiązanie: Zanieczyszczona woda będzie mogła swobodnie przeciekać przez dno statku za pomocą dużych rur, idących pod linią wodną od dziobu do rufy.
Część korpusu statku, niczym w łodzi podwodnej, będzie otwarta w celu powolnego przeciekania wody morskiej, która w ten sposób będzie ulegała stałej wymianie. Na Uniwersytecie Michigan nie jest to pierwszy projekt tego rodzaju – podobne statki są tam opracowywane już od roku 2001, obecnie planuje się jednak optymalizację systemu rur.
Niedawno Parsons z kolegami zbudował 5-metrowy drewniany model statku. Statek ten przetestowano w zbiorniku doświadczalnym Laboratorium Hydrorynamiki Morskiej uniwersytetu. Naukowcy opracowują tutaj ostateczny wygląd statku, a także za pomocą symulacji komputerowej analizują jego zachowanie na otwartym morzu.
Zgodnie z wynikami badań statek towarowy z nowym systemem balastowym jest w stanie zmniejszyć zużycie paliwa o 7,3%. W rezultacie masowiec o długości 200 metrów, który przewozi 32 tys. ton metrycznych ładunku z okolic Wielkich Jezior do Europy, może zaoszczędzić na paliwie około 150 tys. dolarów.
Na razie nie znamy szczegółów wykonania statku. Wiadomo natomiast, że na czerwiec są planowane ostateczne testy wynalazku. Naukowcy podejrzewają, że wyciekająca spod rufy statku woda balastowa ma korzystny wpływ na strumień wody, dostającej się na śruby okrętowe. Prawdziwy statek towarowy z nowym systemem balastowym będzie kosztował około 70 mln dolarów, a oszczędności związane z innowacyjnym systemem spowodują, że koszt transportu jednej tony metrycznej ładunku spadnie aż o $2,55.
JSL