Ten gaz to najczęściej rozgrzane powietrze albo hel - jest niepalny i ma małą gęstość (wcześniej używano łatwopalnej mieszanki wodoru i powietrza, ale zrezygnowano z niej ze względu na częste pożary). W środku balonu znajdują się dwie wypełnione powietrzem komory o regulowanym ciśnieniu. Nazywane balonetami są umocowane z przodu i z tyłu sterowca, dzięki czemu można kontrolować jego położenie. Kiedy odpowietrzymy balonet, hel znajdujący się w balonie będzie miał "więcej miejsca" - rozpręży się, spadnie jego ciśnienie i sterowiec zacznie się unosić. Wpompowanie powietrza do balonetu daje efekt odwrotny - sterowiec zaczyna opadać Pojazd jest ponadto zaopatrzony w silnik, stery oraz stateczniki - wszystko to umożliwia kontrolę prędkości i kierunku lotu. Dziś sterowce służą jako luksusowe banery reklamowe, czasem jako platformy dla kamer telewizyjnych, np. w czasie dużych imprez sportowych. Wykonują także loty turystyczne. Na polskim niebie należą do rzadkości. Pierwszym naszym sterowcem był "Lech", który w 1926 roku trafił do kasacji, obecnie na imprezach baloniarskich lub podczas lotów reklamowych możemy podziwiać pojazd SP-BSC.

Najsłynniejszy sterowiec

Na miano to bez wątpienia zasługuje LZ-129 Hindenburg - niemiecki sterowiec pasażerski o długości 245 m i średnicy 41 m - był jednym z największych w historii. Miał szesnaście zbiorników, w których znajdowało się 200 tysięcy m3 wodoru (początkowo był wypełniany helem, ale przerobiono go na użycie wodoru) Mógł rozwinąć prędkość 135 km/h i przewozić 72 pasażerów oraz 61 członków załogi. Latał nad Atlantykiem, do USA i Brazylii. Uświetniał też ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku.
6 maja 1937 roku spłonął podczas cumowania na lotnisku w Lakehurst (USA). W wypadku zginęło 13 pasażerów i 22 osoby z załogi. Niektórzy uważają, że winne było zmęczenie materiału pokrycia, inni, że sabotaż.