Wiedeń świętuje stulecie Wenus z Willendorfu. Niewielka, licząca jedenaście centymetrów wysokości figurka nagiej kobiety o obfitych kształtach z epoki paleolitu mająca co najmniej 25 tys. lat powstała w czasie, kiedy po tej części Europy przechadzały się włochate mamuty. Znalazł ją w 1908 roku w czasie prac drogowych w miejscowości Willendorf robotnik Johann Veran, a zidentyfikował Joseph Szombathy, który uznał, że figurka pochodzi z okresu oryniackiego, gdy nastąpiła eksplozja sztuki epoki kamienia.
Wiedeń oszalał na punkcie Wenus - jej podobizna jest wszędzie, można kupić wino z Wenus, czekoladki z jej podobizną, naleśniki i dżem spod znaku Wenus, a jest nawet Wenus z marcepanu. Austriacka poczta wypuszcza znaczek z Wenus.
Mimo tej popularności wciąż niewiele wiadomo o figurce. Najnowsze badania dostarczyły przesłanek do stwierdzenia, że wyrzeźbiono ją w okresie od 22 do 24 tysięcy lat temu. Wenus jest rodzajem idola, w którym artysta nie skupił się na przedstawieniu cech (np. twarzy) konkretnej kobiety, ale rzeźbił schemat. Widać włosy na głowie, rzucają się w oczy rozłożyste uda, wielkie piersi i wydatny brzuch. Zdaniem naukowców świadczy to o tym, że willendorfska Wenus jest symbolem kobiety-matki. Jednak szczegółów wciąż nie znamy, nie wiadomo, kto ją wyrzeźbił i po co. Nie są znane żadne rytuały, w których wykorzystywano by wapienną figurkę. Wiadomo, że nie została wykonana z lokalnych materiałów. A podobne statuetki zostały znalezione we Francji, Czechach, Rosji.
Od razu po odnalezieniu Wenus trafiła do Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu. Jej publiczny debiut nastąpił w 1998 roku. Od tej pory nie oglądała miejsca znalezienia. Teraz, przy okazji obchodów „urodzin” trafi na chwilę z powrotem do wioski Willendorf. Razem z nią pojawią się tam jej siostry z Austrii, Słowacji i Czech. Będą tam pokazywane na niedużej okolicznościowej wystawie. h.k.