5 minut sławy

Wystarczyło kilka reportaży i poczta pantoflowa, żeby sataniści pojawili się wszędzie. Nawet prymas Józef Glemp grzmiał o nich podczas homilii wygłoszonej na Jasnej Górze. Trudno o lepszą reklamę. Najpopularniejsza plotka głosiła, że sataniści zaczepiają na ulicach dzieci i pytają je, czy wierzą w Boga. Tym, które odpowiedziały twierdząco, wycinali podobno na twarzy krzyż za pomocą żyletki. Najsłynniejsza stała się grupa satanistów z Poniatowej pod Lublinem, zorganizowana pod wpływem lektury „Na przełaj”. Wprawdzie milicja szybko rozbiła tę grupę, ale niedługo rozeszła się plotka o szantażu wobec miejscowego proboszcza. Miał otrzymać list z groźbą, że jeżeli nie złoży 1 mln zł okupu, sataniści zamordują dziecko i w czasie Świąt Wielkanocnych złożą jego serce na kościelnym ołtarzu. Najciekawsze jest to, że plotkę tę opublikowano w lubelskiej gazecie „Sztandar Ludu”, gdzie podano nawet nazwisko niedoszłej ofiary.

Zdarzały się jeszcze dziwniejsze plotki... We wsi Łazy pod Gdańskiem grupa satanistów miała rzekomo w planach prawdziwą zbrodnię godzącą w ustrój socjalistyczny. Planowali bowiem złożenie ofiary z... milicjanta. Moda na satanizm wśród polskich nastolatków skończyła się na początku lat 90., kiedy dzięki zachodnim pismom i telewizji pojawiły się nowe atrakcje. Później podtrzymywana była już tylko przez tabloidy szokującymi relacjami: „W Opolu 16-letnia satanistka zabiła swoją babcię, a później wypiła jej krew; podczas przesłuchania wyznała, iż w ten sposób chciała złożyć ofiarę Złu”. Historie te miały finał w Sejmie. W 1999 r. posłanka AWS Krystyna Czuba dramatycznie apelowała o ocalenie polskiej młodzieży przed tym śmiertelnym zagrożeniem: „Satanizm nie jest religią, jest zaprogramowanym złem! Jest przeciwieństwem dobra, jego wykluczeniem, eliminuje wszystko, co jest dobrem!”. Od tamtego czasu ekspansja szatana na ziemiach polskich nie wywołała innych skutków poza światową karierą polskich zespołów deathmetalowych.