Ciężar samolotu równoważy siła nośna. Aby mogła ona powstać, potrzebna jest odpowiednia prędkość. Zanim maszyna zacznie samodzielnie lecieć, musi zostać „rozpędzona” (przez samolot holujący, wyciągarkę szybowcową lub start ze zbocza gumy z gumowych lin – jak w procy). Siła nośna w locie poziomym jest wytwarzana dzięki przepływowi powietrza wokół skrzydeł. Gdyby szybowiec leciał tylko lotem ślizgowym, powróciłby na ziemię po kilku lub kilkunastu minutach. Aby tak się nie stało, wykorzystuje wznoszące prądy powietrza. Pilot musi więc umieć szukać takich prądów – przewidywać, w których miejscach mogą wystąpić. Kiedy ziemia nagrzewa się od słońca, później wypromieniowuje ciepłe powietrze ku górze, które unosi także szybowiec. Szybownicy mówią o takich miejscach że tam powietrze „nosi”.

Szybkie jak wiatr

Najnowsze lekkie konstrukcje z dobrym pilotem potrafią przelecieć bez lądowania nawet 2 tysiące kilometrów.
Mogą się rozpędzać nawet do 350 km/h i przebywać w powietrzu ponad dobę.

Ojciec szybowców

Za pioniera szybownictwa uznaje się Niemca Otto Lilienthala (1848-1986). Konstruował różne rodzaje maszyn latających bez napędu i sam je wypróbowywał.
Zginął podczas jednego z lotów swoim szybowcem. Wybitni szybownicy są nagradzani medalem jego imienia. Jako pierwszy Polak, otrzymał go Tadeusz Góra za rekordowy przelot 18 maja 1938 roku. Szybowcem PWS-101. Przemierzył wtedy 577, 8 km z Podkarpacia w okolice Wilna.