Pierwszy homoseksualny pocałunek na dużym ekranie pomiędzy Michaelem Cane’em i Christopherem Reeve’em w 1982 roku został okrzyknięty „pocałunkiem za dziesięć milionów dolarów”. Właśnie tyle stracili producenci filmu „Śmiertelna pułapka” na wprowadzeniu do scenariusza tak kontrowersyjnej sceny. Niecałe ćwierć wieku później romantyczne zbliżenie pomiędzy Heathem Ledgerem i Jakiem Gyllenhaalem w dramacie pt. „Tajemnice Brokeback Mountain” zgarnęło nagrodę za „najlepszy pocałunek” na MTV Movie Awards 2006, a film zarobił łącznie ponad 178 mln dolarów. Społeczne nastawienie do orientacji homoseksualnej zmienia się na naszych oczach. Tymczasem naukowcy toczą między sobą bój, próbując odpowiedzieć na pytanie, skąd się ona w ogóle wzięła.

Czytaj więcej: Dzieci gejów mają lepiej

NATURA CZY KULTURA?

John Paulk przez lata był ikoną amerykańskich konserwatystów, przekonujących że terapia konwersyjna gejów jest skuteczna. Paulk oświadczył bowiem, że wiara w Boga pomogła mu wyleczyć się z homoseksualizmu. Przez kilkanaście lat był aktywnym działaczem ruchu byłych gejów – aż nagle w maju tego roku zmienił zdanie i stwierdził, że z homoseksualnej orientacji seksualnej wyleczyć się nie można. Homoseksualizm został wykreślony z listy zaburzeń psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973 roku.

1 kwietnia 2001 r. – w Holandii weszło w życie prawo legalizujące małżeństwa par tej samej płci. Pary jednopłciowe otrzymały prawo do adopcji
dzieci. O północy burmistrz Amsterdamu udzielił ślubu czterem młodym parom tej samej płci.

Dwa lata później stanowisko to poparło Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. W 1992 roku na podobny krok zdecydowała się także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Wcześniej wierzono, że określona orientacja seksualna stanowi poniekąd kwestię przypadku, a pierwszy kontakt seksualny determinuje orientację na całe życie (McGuire, Carlisle & Young, 1965). Dziś wiadomo, że nie ma reguły.

W latach 80. XX wieku, w nawiązaniu do badań prowadzonych przez Zygmunta Freuda, badano związki orientacji seksualnej z sytuacją rodzinną, szukając potwierdzenia dla tezy, że dominująca matka oraz nieobecny ojciec mogą sprzyjać wykształceniu się orientacji homoseksualnej u mężczyzn. Teoria ta została jednak podważona przez znaczną część środowiska naukowego.

Na początku lat 90. naukowcy zmienili kierunek poszukiwań z uwarunkowań kulturowych na biologiczne. W roku 1991 amerykański neurolog Simon LeVay na łamach czasopisma „Science” przedstawił wyniki badań, z których wynikało, że pewna grupa neuronów znajdujących się w podwzgórzu jest dwa razy większa u mężczyzn heteroseksualnych niż u homoseksualnych.

Naukowiec został jednak skrytykowany za niedociągnięcia metodologiczne. W tym samym roku w periodyku wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne ukazała się publikacja Johna M. Baileya i Richarda Pillarda pt. „A Genetic Study of Male Sexual Orientation” (Studia Genetyczne nad Męską Orientacją Seksualną), w której naukowcy zwracali uwagę na fakt, że homoseksualizm musi mieć powiązania genetyczne, ponieważ wystąpił aż u 52 proc. przebadanych przez nich bliźniąt jednojajowych oraz 22 proc. bliźniąt dwujajowych.