WPADKA ZA WPADKĄ

15 kwietnia 1891 r. rosyjska wyprawa – eskortowana przez sześć statków wojennych
– dotarła do brzegów Japonii. Trasa wiodła od Kagoshimy przez Nagasaki i Kobe do Kioto. W mieście oczekiwała na Rosjan oficjalna delegacja z księciem Taruhito na czele. Odwiedziny carewicza były pierwszą tak ważną wizytą przedstawiciela Rosji w Kraju Kwitnącej Wiśni. Dla Japończyków
zresztą sprawą niezwykle prestiżową. Dom cesarski liczył na ocieplenie relacji z sąsiednim imperium, które chciało zyskać wpływy na Dalekim Wschodzie. Jednak pobyt Mikołaja w Japonii okazał
się mało „dyplomatyczny”. Carewiczowi towarzyszył książę Jerzy – hulaka, awanturnik, kobieciarz, lubiący mocne trunki. Na porządku dziennym były więc pijatyki i niestosowne zachowanie w miejscach
publicznych. W trakcie pobytu w Kioto, podczas zwiedzania świątyni shinto, książę opukiwał laseczką święte dzwony – urażając tym kapłanów i dostojników japońskich, którzy towarzyszyli gościom. Jeszcze
gorzej było w świątyni buddyjskiej, gdzie książę… stroił miny do posągów Buddy i pozwalał sobie na złośliwe komentarze. Niemal już na skandal zakrawało zachowanie księcia (a i trochę carewicza) podczas wieczornej wizyty w jednej z herbaciarni. Najpierw podpity Jerzy ku osłupieniu gospodarzy zaczął tańczyć podczas koncertu tradycyjnej muzyki japońskiej. Potem książę wraz z carewiczem próbowali obmacywać konwersujące z nimi gejsze! Mało tego, Jerzy wdał się w szarpaninę z obsługą herbaciarni próbującą interweniować. Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie robiło takie zachowanie na powściągliwych w okazywaniu emocji Japończykach. Na dodatek wieści o szokujących „wpadkach” europejskich gości szybko rozeszły się po całym kraju...