WARUSIE, ODDAJ LEGIONY!

Namiestnikowi przyszło drogo zapłacić za swój błąd. Sprytny Arminiusz wciągnął go w pułapkę. Mieszkający daleko od kwater Warusa Germanie z plemienia Chauków celowo wywołali rozruchy, wywabiając Rzymian z obozów. Jesienią 9 r. n.e. (prawdopodobnie we wrześniu) trzy legiony, kilka kohort pomocniczych i trzy oddziały jazdy wkroczyły do Lasu Teutoburskiego. Gdy Rzymianie zapuścili się zbyt głęboko, by zawrócić, runęli na nich Germanie, łącznie z wojownikami Arminiusza, który do tej pory udawał sprzymierzeńca. Legioniści długo się bronili, ale po czterech dniach walk w trudnym terenie musieli uznać wyższość barbarzyńców.

Klęska była całkowita: Germanie wycięli w pień legiony XVII, XVIII i XIX! Mogło zginąć nawet 30 tys. żołnierzy! W ręce powstańców wpadły święte orły legionowe. Załamany Warus popełnił samobójstwo. Wellejusz Paterkulus z przekąsem stwierdza, że „wódz z większą odwagą umierał niż stawał do walki, idąc za wzorem ojca i dziadka przebił się mieczem”. Nieliczni jeńcy zostali złożeni w ofierze germańskim bogom. Arminiusz przekazał odciętą głowę namiestnika królowi Markomanów Marbodowi (lawirującemu między buntem a współpracą z Rzymianami), który przesłał ją do Wiecznego Miasta.

Po klęsce Warusa rzymska władza w Germanii zawaliła się jak domek z kart. Po raz kolejny okazało się, że trudniej utrzymać prowincję niż zdobyć. Ze względu na znaczenie starcia w Lesie Teutoburskim brytyjski historyk Edward Shepard Creasy zaliczył je w 1851 r.  do piętnastu przełomowych bitew w historii świata.

W Rzymie na wieść o klęsce Warusa wybuchła panika. Obawiano się, że Germanie wtargną do Galii, poderwą do powstania tamtejsze plemiona i wspólnie runą na Italię. Sam Oktawian August bardzo przeżywał utratę trzech legionów. Swetoniusz pisał, że cesarz „przez szereg miesięcy nie golił brody ani włosów nie strzygł. Nieraz tłukł głową o ścianę, wołając głośno: »Kwintyliuszu Warusie, oddaj legiony«!”.

GERMANIK KONTRA GERMANIE

Imperium nie mogło pozostawić takiej zniewagi bez odpowiedzi. Cesarz wysłał nad Ren swego adoptowanego syna Tyberiusza z zadaniem opanowania sytuacji. Ten, choć dysponował aż 10 legionami, nie odniósł większych sukcesów. Powstańcy unikali walnej bitwy, wobec czego Tyberiusz musiał zadowolić się zabezpieczeniem granicy na Renie.

Wiadomość o bliskiej śmierci Oktawiana Augusta sprawiła zaś, że Tyberiusz ruszył do Rzymu. Zamieszanie, do jakiego doszło w Imperium po zgonie władcy w 14 r., po raz kolejny odwlekło akcję przeciw Arminiuszowi. Dopiero po uśmierzeniu buntów legionów w Panonii i Galii Tyberiusz zdecydował się rozpocząć nową wojnę z Germanami. Na czele armii, która miała odbić zbuntowaną prowincję, postawił Germanika – czyli syna Druzusa Starszego, pierwszego zdobywcy Germanii.

Rozpoczęły się kilkuletnie ciężkie walki. Koalicja zbuntowanych germańskich plemion została poddana ciężkiej próbie. Germanik dysponował bowiem potężną armią i podjął wielką ofensywę, w której wyniku poważnie ucierpiały plemiona Marsów, Chattów i Brukterów. Rzymianie odnieśli symboliczny sukces: udało się im odbić orła XIX legionu. Sam Arminiusz nie ośmielił się przyjąć generalnej bitwy z głównymi siłami Germanika. Autorytet Cheruska ucierpiał również wskutek rozłamu wewnątrz plemienia. Jego teść i brat pozostali wierni Rzymowi. Dzięki zdradzie Segestesa Rzymianie zdołali pojmać ciężarną żonę Arminiusza Tusneldę, która została wywieziona do Rzymu. Tam przyszedł na świat syn księcia Tumelik [patrz: Dziedzic na arenie?]. Wódz Cherusków już nigdy nie ujrzał bliskich.