Słowo „rezyliencja”, oznaczające moc przetrwania i efektywnego działania mimo stresu, w warunkach turbulencji i nieprzewidzianych zmian, stało się jednym ze słów kluczy w ramach odpowiedzi na kryzys ekonomiczny 2008 roku. Dekadę później nabiera jeszcze większej wagi. Kryzys ekonomiczny wynikał z tego, że emocje i nieracjonalność zaczęły się przebijać zbyt mocno do świata gospodarki i biznesu. Dziś przewartościowania społeczne i polityczne w Europie i Ameryce oparte są już prawie wyłącznie na emocjach i reakcjach społecznych. W efekcie uwarunkowania świata biznesu, w którym działamy, są w jeszcze większym stopniu irracjonalne i nieprzewidywalne. Jednocześnie przedsiębiorcy i menedżerowie chcą za wszelką cenę utrzymać ciągłość i zrównoważone wzrosty swoich biznesów i firm.

Wyczucie, odwaga, roztropność i umiejętność budowy morale zespołów i firm mimo niepewności i zamieszania, które serwuje nam świat zewnętrzny, stają się najbardziej pożądanymi kompetencjami. Moi przyjaciele i partnerzy Akademii Przywództwa Paweł Bernaś i Paweł Olesiak prowadzący ośrodek Aiki-management opracowali nowy model krótkiego intensywnego treningu rezyliencji opartego na aikido. To świetny wybór, bo ten system pracy nad sobą, sztuki walki i filozofii życia z gracją i bez przemocy, zważywszy ich wielkie doświadczenie w tym zakresie, to najlepsza oferta na te czasy.


ZAMIAST WYMIANYCIOSÓW
Sięgnijcie po artykuł „Umysł zamknięty czy otwarty?” z listopadowego „Coachingu”. Aikido to praktyka otwartego umysłu w relacjach, utrzymania otwartości w konfrontacji z trudnymi sytuacjami i stresem. W stresie świadomość się zawęża, odruchowo percepcja staje się tunelowa: umysł rozpatruje tylko ścieżki ucieczki lub walki. Ten atawizm gadziego mózgu rzeczywiście służący przetrwaniu gatunku ogranicza możliwości adaptacji na współczesnym polu walki i w relacjach społecznych i biznesowych.

Sprzyja zamknięciu umysłu – zdaniu na stereotypy i dogmatyzm. Aikido proponuje praktyki i techniki ogarniania całości, przyjęcia chaotycznego otoczenia (randori) i dostępnych możliwości, by dopiero w kolejnym kroku wybrać jeden kierunek działania, właściwą odpowiedź w miejsce emocjonalnej albo mechanicznej reakcji.

Podczas gdy zamykający się pod wpływem stresu sztywny umysł kieruje nas na wymianę ciosów, przeciwstawianie się, wyniszczające zmaganie, utarczki i walkę lub izolację – z otwartym umysłem aikido zbliżamy się do przeciwnika, którego nazywamy partnerem, wyczuwamy go, wnikamy w jego świat, sposób myślenia, punkt widzenia, wartości i interesy, aby przyjąć go – i z tej pozycji przekierować jego energię, siłę w stronę harmonijnego rozwiązania lub skutecznej samoobrony.

Widać to na wielu pokazach i nagraniach filmowych z treningów i zawodów aikido – z sal  treningowych reguły te można przenosić do życia, na scenę wewnętrzną. Atakujące nas destrukcyjne myśli, obrazy i narracje, które mogą się stać „fixerami” lub „depresorami”, możemy objąć uwagą, przyjąć je i zamiast z nimi walczyć lub przeprogramowywać je, możemy się nimi nie kierować. Wystarczy ich nie żywić, nie rozpamiętywać, lecz skupić się na swoich celach.

Praktyka Big Mind może zastąpić terapie poznawcze. Niedogmatyczny umysł jest otwarty na paradoksy, od ogarnięcia złożonej całości (complexity) przechodzi do wyboru istotnej wskazówki i ważnej mikrokorekty, często z tła lub obrzeży systemu (simplicity), by dzięki sztuce zrelaksowanej koncentracji i treningowi uważności być obecnym, realizując tu i teraz Jedną Rzecz. Nazywamy tę syntezę podejściem „simplexity”.


WARTOŚCI W BIZNESIE
Paradoksalne podejście może też oznaczać gotowość do odstąpienia od własnych reguł – przez jakiś czas, jeśli mamy odpowiednie narzędzia i nawyki, decydujemy się – świadomi kosztów – działać wielozadaniowo albo mimo przyjętej filozofii wyrzekania się agresji przeciąć toksyczny związek czy wyeliminować partnera z gry.

 Aby się w tym nie pogubić, potrzebujemy mocnej podstawy w wartościach. Na koniec roku 2016 „The Economist” ogłosił, że w polityce i życiu społecznym wchodzimy w epokę postprawdy – prawda przestała się liczyć. Tym ważniejsze jest, abyśmy pracowali nad jasnością swoich intencji i spójnością w działaniu. To jest nadal możliwe w relacjach
biznesowych i w firmach. Może nawet przywództwo oparte na wartościach stanie się w tych trudnych czasach jeszcze mocniejszym czynnikiem przewagi strategicznej w realizacji celów ekonomicznych, budowy firmowej i osobistej marki i utrzymania morale zespołów.