Znany nam żubr europejski jest wynikiem "skoku w bok" z innym gatunkiem. Wynika to z artykułu opublikowanego w „Nature Communication” przez międzynarodową grupę naukowców, w której składzie są biolodzy z Białowieży Małgorzata Tokarska, Rafał Kowalczyk i Emilia Hofman-Kamińska.

Drzewo genealogiczne żubra europejskiego (Bison bonasus) nie składało się naukowcom w całość, postanowili więc wnikliwie je zbadać. Po przeanalizowaniu kopalnego DNA z kości i zębów 64 okazów oraz DNA współczesnych żubrów odkryli, że 120 tys. lat temu doszło do skrzyżowania dwóch gatunków: żubra pierwotnego (Bison priscus), zwanego też prażubrem, i tura (Bos primigenius), przodka krowy. W efekcie 90 proc. genów współczesnego żubra pochodzi od żubra pierwotnego, a 10 proc. od tura. Z jednej strony zaskoczyło to naukowców, ponieważ „międzygatunkowe mezalianse” wśród ssaków nie owocują powstaniem nowego gatunku, bo nie dają płodnego potomstwa. Z drugiej – przeczuwali istnienie brakującego ogniwa, które nazywali między sobą „żubrem Higgsa” (ang. Higgs bison), nawiązując do poszukiwanego przez fizyków bozonu, co do którego długo nie było pewności, czy rzeczywiście istnieje.

Dzięki prehistorycznym malarzom jaskiniowym (m.in. z jaskini Altamira) wiemy, jak wyglądała żubrzo-turza hybryda. Badacze rysunków naskalnych już wcześniej spostrzegli, że niektóre namalowane w jaskiniach zwierzęta – masywne, z długimi rogami – bardziej przypominają amerykańskie bizony, inne zaś mają bardziej proporcjonalne ciała i krótkie rogi – jak żubry. Nie wiedzieli jednak, czy te różnice były efektem maniery artystycznej, czy jako modele posłużyły inne zwierzęta. Teraz sprawa się wyjaśniła: zwierzę przedstawiane na ścianach jaskiń z długimi rogami to prażubr, a to z krótkimi – „żubr Higgsa”