Chińczycy są zadowoleni z sukcesu ich trzeciej już załogowej misji kosmicznej. Nie dość, że są jedną z trzech potęg, które stać na samodzielne wysłanie człowieka w kosmos (dwie pierwsze to USA i Rosja), to jeszcze ich kosmonauci, których nazywają taikonautami potrafią - jak Amerykanie i Rosjanie - wyjść w otwartą przestrzeń kosmiczną i wykonywać zadania na zewnątrz orbitera. Chińczyk Zhai Zhigang wyszedł zgodnie z planem ze statku Shenzou 7. Przy tym przetestował śluzę, której Chińczycy wcześniej nie używali. Chrzest bojowy przeszedł także ważący 120 kilogramów kosmiczny skafander o nazwie Feitan, wyprodukowany przez Chińczyków, który kosztował 4,4 mln dolarów i także wcześniej nie przechodził testu w kosmosie. Kosmiczny spacer trwał niecały kwadrans. W tym czasie Zhai Zhigang wypuścił niewielkiego satelitę, do przesyłania obrazów na Ziemię. Chińskie wyposażenie przeszło testy na orbicie, teraz jeszcze jeden ważny etap misji Shenzou 7 - lądowanie na stepach Mongolii. Jeśli się powiedzie, Chińczycy będą mogli śmiało myśleć o budowie własnej stacji orbitalnej. h.k.