Szacuje się, że we Włoszech niezaszczepionych jest ponad pół miliona dzieci. To się ma wkrótce zmienić. Za dwa tygodnie wejdzie w życie nowe prawo, zgodnie z którym dzieci niezaszczepione nie będą mogły uczyć się w państwowych szkołach i przedszkolach - donosi tvn24.pl Rodzice, którzy nie dopilnują tego obowiązku dodatkowo zostaną ukarani karą do 500 euro.

Włochy to kolejny kraj, który wprowadza restrykcyjne przepisy przeciw antyszczepionkowcom.  Od pierwszego stycznia we Francji wszystkie dzieci mają przyjmować 11 obowiązkowych szczepień. Inaczej będą miały problemy z przyjęciem do szkół, przedszkoli i innych państwowych placówek. 

Do tej pory nad Sekwaną obowiązkowo szczepiono na dyfteryt, tężec i polio. Dodatkowe 8 szczepień – w tym na krztusiec, odrę, świnkę, różyczkę oraz zapalenie wątroby typu B – były do tej pory jedynie zalecane, choć i tak często wybierane przez rodziców. 

Rzeczniczka francuskiego ministerstwa zdrowia Isabelle Jourdan tłumaczy, że zasięg szczepień w jej kraju “nie jest wystarczający” by sprostać wymaganiom WHO. Organizacja ustaliła minimum na 95% zaszczepionej populacji.

Wedle październikowego raportu Europejskiego Centrum ds zapobiegania i kontroli chorób coraz lepiej na tym kontynencie ma się ospa. Od 1 stycznia 2016 do czerwca 2017 odnotowano 14 tysięcy przypadków i 34 zgony. Najwięcej przypadków zanotowano we Włoszech i Rumunii, Francja odnotowała 429.

Jak przekonuje Tim Lahey z Instytutu polityki zdrowotnej i praktyki klinicznej Dartmouth odporność społeczeństw to "gra" liczb. Sposobem na wygraną jest zaszczepienie jak największej liczby ludzi, wtedy choroba po prostu znika z populacji.” Co robią władze by wygrać? Stosują metodę kija i marchewki: oferują programy szczepień, ułatwienia dla szczepionych dzieci, a z drugiej strony grożą surowymi karami dla tych, którzy unikną zastrzyku.

- Większość szczepionek daje częściową, ale nie całkowitą odporność – tłumaczy Lahey – z tego samego powodu mamy co jakiś czas tężec czy odrę w USA. Chorują zwykle ci, którzy nie są zaszczepieni, ale mogą zarazić część zaszczepionych. Jeśli, załóżmy, stan szczepień przeciwko odrze spadnie do 50-60% możemy stwierdzić “hej, nie jest przecież najgorzej!”. Otóż nie, oznacza to, że około 60-70% ludzi jest zagrożona śmiertelną chorobą.